Impulsem do debaty „Kodeks pracy przyszłości" na OEES są między innymi prace Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Pracy, która przygotowuje projekty dwóch kodeksów: prawa pracy i zbiorowego prawa pracy. Wszyscy dyskutanci uznali, że zbiór podstawowych zasad określających stosunki pracy w Polsce jest potrzebny. Ważne, by był nowoczesny – przystawał do zmieniających się realiów rynku pracy i nie był zbyt skomplikowany.

Agata Moroz z Work Service uważa, że potrzebne są zmiany dotyczące dokumentacji pracowniczej, tak by podpis elektroniczny był powszechny i prosty. – Musimy pracownikom i firmom pozwolić korzystać z wszystkich rodzajów technologii – zauważyła. Z tą opinią zgodził się Rafał Fabisiak, radca prawny w Volkswagen Poznań. – W kodeksie potrzebne są rozwiązania zwiększające elastyczność prawa pracy – dodał. Jako przykład niezbędnych zmian podał konta czasu pracy.

Trzeba elastyczności

Przedsiębiorcy zastanawiali się nad pozycją umowy o pracę w prawodawstwie. – Umowa o pracę jest obciążona 45 proc. kosztów pozapłacowych – przypomniał Tomasz Kuydowicz, ekspert Związku Pracodawców Polska Miedź. – Potrzebna jest większa elastyczność zawiązywania, rozwiązywania, świadczenia pracy na podstawie umowy o pracę. W innej sytuacji firmy będą szukały innych rozwiązań.

W obronie praw pracowników stanął Dariusz Mińkowski, zastępca głównego inspektora pracy: – Kodeks pracy jest po to, by bronić pracownika. W Polsce wiele osób zarabia minimalne wynagrodzenie, a warunki pracy pozostawiają wiele do życzenia – mówił. – Ale też powinien chronić pracodawcę – zauważył Tomasz Kuydowicz.

Szczegóły w układach zbiorowych

Monika Gładoch, doradca prezydenta Pracodawców RP i zastępca przewodniczącego Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Pracy, studziła pomysły nowatorskich zmian: – W wielu kwestiach ogranicza nas prawo unijne. Znamy rozwiązania w innych krajach, ale nie wszystkie, jak na przykład konta czasu pracy, można wprowadzić w Polsce – zaznaczyła. Dodała, że prawnicy chcą przygotować kodeks pracy w ten sposób, by znalazły się w nim rozwiązania odpowiadające specyfice małych, średnich i dużych firm.

Monika Gładoch zgodziła się z opiniami przedsiębiorców, że szczegółowe rozwiązania mogłyby się znaleźć w zakładowych układach zbiorowych. – Ale powinny być zawierane na jakiś czas, a nie na stałe – mówiła. – Rynek pracy jest wyjątkowo niespójny. Nie wiem, czy nasze propozycje zostaną upublicznione, na razie w mediach pojawiają się propozycje nie całej komisji, ale zespołów roboczych. Na cały projekt trzeba jeszcze poczekać – powiedziała.