Ford Romania w roku 2020 wprowadził nowe modele, drastycznie obciął koszty już na samym początku kryzysu. Zakład Forda w Craiovej był nieczynny przez półtora miesiąca, ale już w lipcu pracował na trzy zmiany. To pozwoliło firmie zwiększyć przychody i to do tego stopnia, że w rankingu awansowała ona na 45 pozycję.

Podobnie było w przypadku PCA Slovakia, należącego jeszcze do francuskiego PSA (dzisiaj część Stellantisa). PSA Group zainwestowała w produkcję modelu 208 i małego Citroena z napędem elektrycznym. Popyt na te auta tak wzrósł, że trzeba było pracować na trzy zmiany. Efekt? Awans w rankingu o 16 pozycji.

Swoje miejsce w rankingu – 2., utrzymała największa firma motoryzacyjna w naszym regionie – Skoda Auto.

Z pozostałych firm branży VW Slovakia spadł o 1 miejsce ( z 5. na 6.), Audi Hungary pozostało na 8. pozycji, Mercedes-Benz Manufacturing Hungary „wzrósł" o 5 pozycji, a Dacia spadła o 7 miejsc.

VW Poznań utrzymał 23. miejsce, a VW Group Poland spadł z 31. na 33. Najgłębszy spadek zanotowała FCA Poland – z 35. na 57. pozycję, nie tylko z powodu pandemii, ale też braku nowych modeli i inwestycji.

Kryzys wywołany pandemią, z małymi wyjątkami, spowodował, że branża znalazła się w recesji. Były kłopoty z produkcją, spadała sprzedaż.

Według wyliczeń Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów (ACEA) na rynku Unii Europejskiej, gdzie sprzedawana jest większość aut wyjeżdżających z fabryk w naszym regionie, w maju 2020 r. zapaść wyniosła 52,3 proc. w porównaniu z tym samym miesiącem roku 2019.

Nie lepiej wyglądała sprzedaż. W 2020 r. na drogi Unii Europejskiej wyjechało niespełna 10 mln nowych aut. Z powodu pandemii ich sprzedaż spadła o niemal 24 proc. – najmocniej od co najmniej trzech dekad.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Najbardziej ucierpiały kraje, które są tradycyjnymi dostawcami aut na rynki europejskie: Słowacja i Czechy, gdzie gospodarka jest uzależniona od eksportu samochodów.

Z zakładu Skoda Auto w Mlada Boleslav w kwietniu 2019 r. wyjechało 130 tys. aut, rok później – 15 tys.

– W czasie, kiedy w Czechach była największa liczba zachorowań, po 15–16 tysięcy w kraju mającym 11 mln obywateli, brakowało nam w fabrykach po tysiąc pracowników – byli na kwarantannie albo chorzy. Zmniejszyliśmy więc liczbę aut, jakie zjeżdżały z naszych taśm, ale zastąpienie pracy tysiąca ludzi było niemożliwe. Takie same problemy mieli nasi dostawcy. Normalnie mamy zapasy komponentów na 4–5 dni, w szczycie kryzysu wystarczały one na 30 minut – mówił w rozmowie z „Rzeczpospolitą" prezes Skoda Auto Thomas Schaeffer.

Głębokie spadki odnotowały firmy produkujące na Słowacji.

Ale najgorzej było w Polsce, gdzie w marcu 2020 r. spadek wyniósł 52 proc., a w kwietniu produkcja praktycznie stanęła (spadek o 99 proc. rok do roku). Z powodu fali zachorowań na Covid-19 stanęły wtedy zakłady FCA, Opla i Volkswagena.

Pod koniec roku 2020 wiadomo było, że nadchodzi kolejny kryzys – brak półprzewodników. To powód, dla którego także bieżący rok jest dla producentów aut bardzo trudny.