Pytany, czy Wojsko Polskie korzysta z doświadczeń dowódców, czy też są oni zapomniani, gen. Roman Polko odpowiedział, że ani wojsko, ani administracja nie czerpie z tych doświadczeń.  

- Ja się naprawdę bardzo dziwię. Co prawda byłem zaproszony do Rady Bezpieczeństwa i Obronności prezydenta Dudy i miałem tam swój głos w dyskusji, zazwyczaj odrębny. Przedstawiałem pewne elementy, jak chociażby powinien wyglądać system kierowania siłami zbrojnymi, żeby zdefiniować kwestię, co to jest wojna hybrydowa. Mówiłem o tym, że dziwne jest, że Komenda Straży Granicznej dowodzi żołnierzami, którzy są na granicy, choć wojsko nie jest od tego, żeby pilnować granicy w wymiarze walki z migrantami  – wskazał gen. Polko.

Były dowódca Gromu: Polska nie wykorzystuje potencjału byłych dowódców

Jak stwierdził gość Wirtualnej Polski, jest wielu generałów, którzy odeszli z czynnej służby i których potencjał można byłoby wykorzystać.

- General Tomaszewski został zagospodarowany, generał Goców jest rektorem chociażby Akademii Sztuki Wojennej, ale mógłbym tu wymienić dużo więcej nazwisk. I ci generałowie  deklarowali chęć współdziałania pro bono, bez żadnych pieniędzy, po to, aby wspierać myśl wojskową, żeby prezydent miał pełny ogląd sytuacji. Przydałoby się to, o czym mówił generał Koziej, taki ponowny strategiczny przegląd bezpieczeństwa narodowego. Jest Piotr Mitkiewicz, człowiek, który walczył z dronami na Ukrainie, Damian Duda, polski medyk frontowy – oni odbijają się bardzo często od polskiej administracji, od polskiego wojska, bo spotykają się z takim stwierdzeniem: „A co wy nam będziecie mówić, my wiemy więcej, my wiemy lepiej”. Generał Andrzejczak sprawdza dziś jako dziennikarz, który tłumaczy pewne sprawy związane z obronnością, ale przecież to jest człowiek, który ma w tej chwili mnóstwo kontaktów w strukturach NATO – wymienił były dowódca Gromu.

Czytaj więcej

Pentagon szykuje spotkanie w Polsce. Nie wszyscy sojusznicy dostali zaproszenie

W jego ocenie, takie osoby pomogłyby rozwiązać wiele „sztucznych problemów, jak na przykład wycofanie się z Polski żołnierzy amerykańskich” za pomocą nieformalnych kontaktów. Jak wskazał, tak budują i utrzymują relacje, również z Polską, sami Amerykanie,  aby realizować swój interes narodowy. 

- My powinniśmy naprawdę stworzyć z tych wojskowych, którzy mają duże doświadczenie taki korpus, który byłby naszą siłą. Nie chodzi o to, żeby dawać im pracę, bo ci ludzie sobie znajdą robotę, odnajdą się w tej rzeczywistości, ale żeby wykorzystywać potencjał, który posiadają, aby rzeczywiście ta polska myśl wojskowa była bardziej słyszana w strukturze NATO – twierdzi gen. Polko.

Czytaj więcej

Gen. Polko ostro o wojsku dla parlamentarzystów. „To nie może być piknik z grochówką”

Gen. Polko: politycy niech sobie założą rękawice bokserskie albo trampki 

Zdaniem byłego dowódcy Gromu, hasło, że w kwestii bezpieczeństwa mówimy jednym głosem, jest obecnie tylko hasłem.

- Naprawdę dobrze by było, gdyby czasem politycy zamknęli się w tych gabinetach. Niech sobie nawet nałożą te rękawice bokserskie albo  trampki i niech się ścigają dookoła między oranżerią a pałacem prezydenckim. Tam jest taka fajna górka i można pobiegać sobie. Krótko mówiąc, trzeba wypracować wspólne stanowisko w obszarach bezpieczeństwa, a nie toczyć debaty przez media społecznościowe, bo to do niczego dobrego nie prowadzi – zaznaczył generał. - Prowadzi wręcz do poczucia, że mamy bałagan w kwestiach bezpieczeństwa i że chcemy budować wspólnotę międzynarodową i solidarność, a sami ze sobą nie potrafimy się porozumieć. To pokazuje chociażby przykład programu SAFE – dodał.

- Nie wiem, po co ta awantura. Naprawdę minister Błaszczak zrobił dobrą robotę, kiedy szybko kupił to uzbrojenie, które było nam potrzebne, kiedy zdecydował, żeby te postsowieckie uzbrojenie jednak przesłać Ukrainie. Taka była potrzeba. Transakcje ze Stanami Zjednoczonymi, z Koreą Południową - bardzo dobra robota. I jeszcze lepsza operacja SAFE, bo ileś tam programów jednocześnie jest uruchomionych. 

Przypomniał, że Unia Europejska zdecydowała się uruchomić ten program na polski wniosek. Jego zdaniem dzięki temu Rosja pozostaje w tyle w wyścigu zbrojeń. - I tu jest ogromna szansa dla polskiego przemysłu zbrojeniowego. Jeżeli Ukraińcy, będąc w stanie wojny, i tak zarabiają na eksporcie uzbrojenia, no to my, wspierani przez Unię Europejską i program SAFE, trzyprocentową pożyczkę, powinniśmy osiągnąć dużą stopę zwrotu. Wierzę w to, że polski przemysł tą szansę wykorzysta - mówił b. dowódca Gromu.

W Polsce nie ma strategii bezpieczeństwa narodowego 

Generał Polko odniósł się także do komentarzy, że zakupy wojskowe nie są robione systemowo, że wzmacniamy armię, ale nie ma w tym strategicznej myśli.

- Nie ma strategicznego pomyślunku, bo wciąż nie ma strategii bezpieczeństwa narodowego. Tak naprawdę, to pewnie szef sztabu generalnego czy generałowie sami sobie napisali strategię bezpieczeństwa, i tę polityczną, strategiczną dyrektywę obronną. Czyli zrobili całą robotę za polityków, no bo skoro przełożony nie postawił mi zadania, to sam sobie stawiam te zadania – powiedział były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego podkreślając, że skoro  dowódcy wojskowi dokonali analizy potrzeb, to zakupy wojskowe nie są więc realizowane bezmyślnie.

- Ale nakłaniam jednak polityków, żeby po pierwsze robili swoją robotę, a nie starali się ręcznie sterować poszczególnymi jednostkami wojskowymi. No i żeby politycy korzystali z doświadczenia byłych polskich wojskowych – zaznaczył generał Polko.