Rząd przyjął uchwałę upoważniającą wicepremiera i ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza do rozpoczęcia działań zmierzających do utworzenia na terytorium Polski stałej bazy Sił Zbrojnych Stanów Zjednoczonych.

Oznacza to zarówno rozpoczęcie formalnych rozmów z administracją amerykańską, jak i przygotowanie polskiej propozycji. Dokument przewiduje m.in. wskazanie lokalizacji przyszłej bazy oraz oszacowanie kosztów infrastruktury i wsparcia logistycznego, które Polska musiałaby zapewnić stronie amerykańskiej.

– W odpowiedzi na mój list poinformował mnie, że Departament Wojny USA jest otwarty na polską propozycję stałej bazy wojsk amerykańskich w Polsce – relacjonował Władysław Kosiniak-Kamysz po rozmowach z amerykańskim sekretarzem obrony Pete'em Hegsethem.

Czytaj więcej

Gen. Bieniek o odebraniu orderu Zełenskiemu. „Ten problem trzeba załatwić”

Wrocław czy Poznań? Dwie możliwe lokalizacje bazy USA w Polsce

Najważniejszą decyzją pozostaje wybór miejsca stacjonowania amerykańskich żołnierzy. Z nieoficjalnych informacji WP.pl wynika, że obecnie rozważane są przede wszystkim okolice Wrocławia oraz Poznania.

Oba miasta dysponują rozwiniętą infrastrukturą transportową i zapleczem lotniskowym, co ma istotne znaczenie dla strony amerykańskiej. W przeciwieństwie do obecnych rotacyjnych misji wojskowych, żołnierze mieliby przybyć do Polski wraz z rodzinami.

Dotychczas spekulowano, że nowa inwestycja mogłaby oznaczać rozbudowę istniejących obiektów wojskowych, zwłaszcza w rejonie Bolesławca lub Świętoszowa. Według źródeł zbliżonych do sprawy taki scenariusz jest jednak obecnie mało prawdopodobny.

Już dziś amerykańskie siły stacjonują m.in. w Redzikowie, Poznaniu oraz na Dolnym Śląsku, gdzie regularnie ćwiczą jednostki pancerne w ramach operacji Atlantic Resolve.

Czytaj więcej

Stała baza USA w Polsce. Gen. Różański: Wymagania amerykańskie są niemałe

Inwestycja za miliardy. Polska może zapłacić nawet 12 mld zł

Skala przedsięwzięcia może okazać się bezprecedensowa. W amerykańskich komunikatach pojawia się liczba 5 tys. dodatkowych żołnierzy, którzy mieliby zostać na stałe rozmieszczeni w Polsce.

Po uwzględnieniu rodzin oznaczałoby to konieczność stworzenia infrastruktury dla nawet 25 tys. osób. Chodzi nie tylko o koszary i zaplecze wojskowe, ale także mieszkania, szkoły, obiekty usługowe oraz infrastrukturę komunikacyjną. Według informacji płynących z kręgów rządowych koszt inwestycji może przekroczyć 10 mld zł i sięgnąć nawet 12 mld zł. Większość wydatków miałaby zostać pokryta przez stronę polską.

Czytaj więcej

Marek Kutarba: Zgoda Pentagonu na stałą bazę w Polsce to za mało

Ilu amerykańskich żołnierzy będzie w Polsce?

Ministerstwo Obrony Narodowej podaje, że obecnie na terytorium Polski stacjonuje około 6 tys. amerykańskich żołnierzy realizujących zadania o charakterze stałym. Dodatkowo kilka tysięcy wojskowych przebywa w kraju rotacyjnie.

Jeżeli do Polski trafiłoby kolejnych 5 tys. żołnierzy, minimalna liczebność wojsk USA wzrosłaby do około 11 tys. osób. W przypadku utrzymania obecnych rotacji amerykańska obecność wojskowa mogłaby osiągnąć poziom nawet 15 tys. żołnierzy.

Wśród polskich władz panuje szeroki konsensus, że zwiększenie stałej obecności wojsk USA wzmacnia odstraszanie Rosji i stanowi dodatkową gwarancję bezpieczeństwa wschodniej flanki NATO.

Czytaj więcej

Donald Tusk o bazie USA w Polsce: nie spodziewałem się tak szybkiej i tak pozytywnej reakcji

Możliwe przeniesienie jednostki z Niemiec

Jedną z nierozstrzygniętych kwestii pozostaje to, jakie konkretnie siły miałyby zostać skierowane do Polski. W związku z planowaną redukcją liczebności wojsk amerykańskich w Niemczech z około 35 tys. do 30 tys. żołnierzy, pojawiły się spekulacje, że część jednostek mogłaby zostać przeniesiona właśnie do Polski.

W debacie publicznej najczęściej wymieniany jest 2. Pułk Kawalerii (2nd Cavalry Regiment), stacjonujący obecnie w Vilseck w Niemczech. Jednostka wyposażona jest głównie w kołowe transportery opancerzone Stryker i regularnie uczestniczy w ćwiczeniach prowadzonych na terytorium Polski.