Reklama

„Citizen Vigilante” ma twarz Breivika i poziom najsłabszych filmów Patryka Vegi

Polityka migracyjna w Europie była błędem, ale chwalony na prawicy „Citizen Vigilante” nie jest nowym „Życzeniem Śmierci”. Więcej w nim Andreasa Brevika niż Charlesa Bronsona.
„Citizen Vigilante” jest filmem bolszewickim i faszystowskim w jednym. Bolszewizm przejawia się w na

„Citizen Vigilante” jest filmem bolszewickim i faszystowskim w jednym. Bolszewizm przejawia się w nawoływaniu do eliminacji całych klas społecznych, natomiast faszyzm jest napędzany przez ksenofobię i fetysz militaryzmu

Foto: materiały prasowe

Znam jedną osobę o poglądach konserwatywnych, której naprawdę podobał się „Citizen Vigilante” Uwe Bolla. Znam też takich, którzy hamletyzują pisząc recenzje o filmie, który może jest niedoskonały artystycznie, ale porusza ważny problem. Owszem, ten film porusza ważny problem społeczny. Nie jest jednak jedynie niedoskonały artystycznie. Ten film jest na poziomie najgorszych wytworów Patryka Vegi, od których on sam się odcina. To jednak nie powinien być jego największy problem w oczach widza o poglądach prawicowych. Ten promowany przez Elona Muska film jest sadystyczną, antychrześcijańską erupcją jakobizmu albo też nihilizmu. Niestety tym samym symbolizuje obraz współczesnej alt-prawicy.

Pozostało jeszcze 94% artykułu

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama