- W związku ze wzrostem aktywności wojskowej w pobliżu zewnętrznych granic Państwa Związkowego (Białorusi i Rosji, ZBiR - red.) i zaostrzeniem sytuacji w Donbasie przywódcy Białorusi i Rosji postanowili kontynuować testowanie sił odpowiedzi Państwa Związkowego” - powiedział białoruski minister obrony Wiktar Chrenin.

Według niego cel „inspekcji sił zbrojnych” pozostanie niezmieniony - ma na celu „zapewnienie odpowiedniej reakcji i deeskalacji przygotowań wojskowych nieżyczliwych krajów” w pobliżu granic  Rosji i Białorusi. Chrenin dodał, że kraje te „zostały napompowane najnowocześniejszą bronią w nagły i nieplanowany sposób”.

Czytaj więcej

Tajemniczy znak z literą „Z¨ na rosyjskich pojazdach wojskowych zagadką dla analityków

- Liczba niezrozumiałych dla nas ćwiczeń i operacji wielokrotnie wzrosła. Ich orientacja na Rosję i Białoruś jest oczywista - powiedział minister, cytowany przez TASS.

- Nikt nie mówił, że wojska wrócą (do Rosji - red.) jutro czy pojutrze. Jutro kończą się manewry, a inspekcja będzie kontynuowana - oświadczył sekretarz białoruskiej Rady Bezpieczeństwa Alaksandr Walfowicz. Wcześniej białoruski MON zapewniał, że ćwiczenia będą ostatnim elementem inspekcji.

Decyzję o pozostaniu rosyjskich wojsk na Białorusi skomentował na Twitterze Michael Carpenter, ambasador USA przy OBWE. „Żadne twierdzenia Białorusi dotyczące bezprecedensowych rosyjskich manewrów wojskowych na jej terytorium nie są wiarygodne. Nie są takie również marne usprawiedliwienie dla kontynuowania »ćwiczeń«” - napisał.