- To się dzieje od 2015 roku. Do 2015 roku jednostki wojska polskiego były likwidowane przez koalicję PO-PSL. Szczególnie dramatyczny był rok 2011, gdy bardzo wiele jednostek wojskowych zostało zlikwidowanych - mówił w rozmowie z Programem I Polskiego Radia Błaszczak.

- Przypomnę, 2011 rok, a przecież w 2008 roku Rosja zaatakowała Gruzję. Nie wyciągano wówczas wniosków z zagrożeń - dodał szef MON.

- Ówczesna koalicja nie przygotowała stosownej odpowiedzi, stosownych działań w tej sprawie. A przypomnijmy - rok 2018, powołanie do życia nowej dywizji, 18 Dywizji Zmechanizowanej, operującej na wschód od Wisły. 2018 rok kupienie systemu Patriot. 2020 rok kupienie F-35, najnowocześniejszych samolotów i w końcu ten rok, kupienie dronów uderzeniowych w Turcji, a także przygotowanie kontraktu na zakup 250 czołgów Abrams. To jest właściwa odpowiedź, to jest odstraszanie ewentualnego agresora - mówił Błaszczak.

- Kiedy w 2015 roku PiS, prezydent Andrzej Duda, przejmowaliśmy władzę, wówczas wojsko polskie liczyło niewiele ponad 95 tysięcy żołnierzy, dziś już 145 tysięcy żołnierzy liczy państwo polskie - dodał.

Szef MON mówił też, że za poprzednich rządów "Polska była traktowana w sposób przedmiotowy, a nie podmiotowy na arenie międzynarodowej".

Błaszczak powtórzył też, za wicepremierem Jarosławem Kaczyńskim, że zakup 250 czołgów Abrams jest "pilotażem" większego kontraktu, który zostanie zaprezentowany jesienią tego roku.