Rosyjski rynek finansowy odnotował blisko pięciokrotny wzrost liczby zleceń transakcji walutowych od początku roku, a w maju – dwunastokrotny w porównaniu ze styczniem, wynika z danych portalu Banki.ru, przytaczanych przez gazetę „Izwiestia”.

Czytaj więcej

Złota wojna Putina. Kreml sprzedał rekordową ilość złota

Rubel słabnie, popyt na waluty rośnie

Popyt na waluty w Rosji rósł z miesiąca na miesiąc, w miarę jak wojna rozpętana przez Putina coraz mocniej przenosiła się na terytorium Rosji. W marcu Rosjanie kupili waluty o wartości 65,2 mld rubli, a w kwietniu – 108 mld rubli. W maju zakupy wzrosły niemal dwukrotnie w ujęciu miesięcznym. Sprzyjał im umacniający się wcześniej rubel, który – według TradingView – był postrzegany jako okazja do zakupu większych ilości dolarów, euro i juanów.

– Popyt jest rzeczywiście wspierany przez oczekiwania dalszego osłabienia rubla – potwierdził Siergiej Klisenko, dyrektor zarządzający Narodowej Agencji Ratingowej. W maju umocnił się o około 6 proc., osiągając poziom 71 rubli za dolara, ale później znów zaczął słabnąć, zbliżając się na początku czerwca do 74 rubli za dolara.

Czytaj więcej

Rosja wprowadzi cyfrowego rubla. Ma pomóc omijać sankcje i handlować ze światem

– Kurs rubla może być pod wpływem spadających cen ropy naftowej i rosnącego krajowego popytu na waluty obce. Na przykład wraz ze wzrostem aktywności konsumentów banki doświadczają niedoboru płynności w walutach obcych, co zwiększa zmienność kursów walutowych – zauważyła Natalia Milczakowa, główna analityczka Freedom Global.

– W ciągu ostatnich czterech lat wielu przyzwyczaiło się do postrzegania rubla jako silnej waluty, ale w dłuższej perspektywie zazwyczaj on słabnie – mówi Aleksandr Potawin, analityk Finam. Według prognozy BCS World of Investments do końca lata dolar może kosztować około 80 rubli, euro 90 rubli, a juan około 11,5 rubla.

Czytaj więcej

Rosja pozostała bez obcych walut. Jedyne źródło gwałtownie wysycha

Według BCS World of Investments handel walutami w obecnych warunkach może przynieść spekulacyjne zyski w ciągu kilku miesięcy, ale rentowność obligacji walutowych będzie wyższa ze względu na płatności kuponowe. Tsifra Broker ocenia, że całkowita stopa zwrotu z takich inwestycji może sięgnąć 7 proc., jednak instrumenty te wiążą się z ryzykiem, którego inwestorzy powinni być świadomi.

Analitycy milczą o wojnie, ale Rosjanie głosują portfelem

Żaden z rosyjskich analityków nie ośmiela się wskazywać wojny Putina i nasilających się ataków Ukrainy na obiekty w rosyjskich miastach jako głównej przyczyny wzmożonych zakupów walut przez obywateli Rosji. Tymczasem zależność jest widoczna gołym okiem. „Izwiestia” zwracają uwagę, że „wiele instytucji finansowych odnotowało przyspieszenie tego trendu w maju w porównaniu z kwietniem”. Absolut Bank poinformował, że popyt wzrósł o 60 proc. w ciągu miesiąca.

Czytaj więcej

Putin boi się dolarów. Kreml walczy z amerykańską walutą

– Zakup waluty obcej może być również elementem strategii oszczędzania, ale nie powinien być jedynym narzędziem – podsumowuje analityk portalu Finam. Przekonuje, że oszczędzanie w rublach „jest obecnie szczególnie opłacalne ze względu na wysokie oprocentowanie kluczowe”. Oprocentowanie depozytów nadal przekracza 10 proc., co zdaniem analityków „gwarantuje wysokie zyski przy niskim ryzyku”.

Obywatele Federacji Rosyjskiej widzą to jednak inaczej. Inflacja podawana przez rządowy urząd statystyczny na poziomie 7 proc. nie odpowiada rzeczywistości. W ostatnich miesiącach w Rosji drożeje wszystko, a wzrost cen paliw jest największy od dziesięcioleci. Oszczędności w rublach są więc zjadane przez inflację. Do tego dochodzi spadek zaufania do trzymania pieniędzy w bankach. Rosjanie zdają sobie sprawę, że w miarę jak nasilają się celne uderzenia Ukrainy w rosyjską infrastrukturę, a rządzącym brakuje pieniędzy na rozpętaną wojnę, Kreml może w każdej chwili położyć rękę na oszczędnościach obywateli. Tak było w 2022 r., kiedy po agresji na Ukrainę Bank Rosji z dnia na dzień zabronił Rosjanom dostępu do ich kont walutowych. Mogli z nich wypłacić jedynie 10 tys. dol. lub równowartość tej kwoty w innych walutach. Zakaz miał obowiązywać najpierw przez pół roku. Do dziś jest przedłużany.