Za 1 dolara płacono w poniedziałek rano nawet 155,5 jenów, czyli najmniej od pierwszego tygodnia maja. Japońska waluta umacniała się już trzecią sesję z rzędu. Od środy zyskała 4,5 proc. wobec dolara. W połowie zeszłego tygodnia jej notowania były bliskie 164 jenom za 1 dol. Jen był więc najsłabszy od 1986 r. wobec amerykańskiej waluty. Jego umocnienie z ostatnich dni było skutkiem wspólnej japońsko-amerykańskiej interwencji. To pierwsza taka interwencja od 2011 r.
Jak przebiegała interwencja w obronie jena?
Satsuki Katayama, japońska minister finansów, potwierdziła w poniedziałek wspólną interwencję, oświadczając, że jej ministerstwo w piątek „zakupiło japońskiego jena w koordynacji z Departamentem Skarbu USA”. – Ta wspólna akcja… przeciwdziałała nadmiernej zmienności i chaotycznym ruchom japońskiego jena w ostatnich miesiącach. Nie zawahamy się przed przeprowadzeniem dalszej wspólnej interwencji – stwierdziła Katayama.
„Piątkowe skoordynowane działania na rynku walutowym przeciwdziałały chaotycznym ruchom jena. (...) Nie zawahamy się przed udziałem w dalszej wspólnej interwencji” – napisał natomiast na platformie X Scott Bessent, amerykański sekretarz skarbu. Bessent pochwalił również Sanae Takaichi, premier Japonii, oraz Kazuo Uedę, gubernatora Banku Japonii, za ich „silne zaangażowanie w stabilność monetarną i finansową”. Wcześniej amerykański sekretarz skarbu został sfotografowany z „listą rzeczy do zrobienia”, na której widniało: „Kup japońskiego jena (JPY) 5-10 mld dol.”.
Czytaj więcej
Rząd Japonii potroił podatek wyjazdowy pobierany od wszystkich opuszczających kraj turystów, a jednocześnie pierwszy raz od prawie pół wieku podnió...
„Financial Times”, powołując się na osoby zaznajomione ze sprawą, poinformował, że Federal Reserve Bank of New York podjął niezwykły krok, sprzedając euro, aby kupić jeny w imieniu amerykańskiego Departamentu Skarbu w piątek. Analitycy cytowani przez FT szacowali, że interwencja Japonii mogła wynieść około 8,45 biliona jenów (52,8 mld dol.). Dane Banku Japonii wskazały również, że Japonia mogła kupić w czwartek jeny o wartości nawet 58,97 mld dol.
– Historia jest jasna – wspólna interwencja na rynku walutowym ma siłę przebicia, a inwestorzy powinni iść z oficjalnym przepływem, a nie przeciwko niemu. Od 1998 r. wszystkie trzy skoordynowane epizody interwencji walutowej USA-Japonii zakończyły się sukcesem – twierdzi Elias Haddad, globalny szef strategii rynkowej w Brown Brothers Harriman.
Jen od lat pozostaje pod presją, osłabianą przez stopniowe podejście Banku Japonii do zacieśniania polityki pieniężnej, które utrzymywało szerokie różnice w rentownościach między Japonią a resztą świata.
„Poza zmianą w miksie polityk lub globalnych perspektywach wzrostu uważamy, że zachęcanie do repatriacji kapitału byłoby najsilniejszym narzędziem wpływającym na walutę w dłuższym okresie. (...) Wydaje się prawdopodobne, że władze będą dalej interweniować w nadchodzących dniach, jeśli jen zacznie cofać ostatni ruch” – wskazują analitycy Goldman Sachs.
Dlaczego USA pomogły umocnić jena?
– Japonia była dla nas bardzo dobra, z wyjątkiem oczywiście Pearl Harbor – powiedział prezydent USA Donald Trump w niedzielę, potwierdzając, że Departament Skarbu kupił jeny warte miliardy dolarów. Dodał, że interwencja będzie „dobra dla gospodarki światowej”.
W październiku ubiegłego roku USA kupiły miliardy argentyńskich pesos, aby wesprzeć finanse tego kraju, na kilka tygodni przed kluczowymi wyborami dla prawicowego prezydenta Javiera Milei, ideologicznego sojusznika Trumpa. Wówczas sekretarz skarbu USA Bessent jasno dał do zrozumienia, że interwencja miała na celu zapewnienie sukcesu argentyńskiej „agendy reform” – planu oszczędnościowego opisywanego przez niektórych jako „terapia szokowa” – który zakładał zamrożenie płac i cięcia wydatków publicznych.
Niektórzy analitycy sugerują, że w Takaichi Trump widzi ideologiczną sojuszniczkę podobną do Mileia, co może być kolejnym czynnikiem wpływającym na decyzję o wsparciu jena. Za rządów Takaichi Japonia zatwierdziła największą rozbudowę wojskową od czasów II wojny światowej, z planami podwojenia wydatków obronnych do 2 proc. PKB w ciągu najbliższych pięciu lat.
Premier Sanae Takaichi powiedziała niedawno, że spędza cały dzień i większość nocy, planując ożywienie gospodarcze Japonii – jednocześnie jednak walczy o odzyskanie pozycji w ogólnokrajowych sondażach, ponieważ rosnące koszty importu, szok energetyczny na Bliskim Wschodzie i słaby jen negatywnie wpływają na jej notowania wśród wyborców. Ogłosiła ona w kwietniu, że Japonia tymczasowo obniży podatek od sprzedaży żywności, aby złagodzić presję na koszty życia. Te obniżki następują w momencie, gdy obiecuje też inwestować setki miliardów w różne sektory gospodarki w ramach pro-wzrostowej agendy, która stała się sztandarową polityką jej nowego rządu. Obawy dotyczące deficytu finansów publicznych przyczyniały się jednak w ostatnich miesiącach do osłabienia jena.