Z jednego z najnowszych wyroków Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Białymstoku wynika, że jeśli pismo do urzędu skarbowego zostanie wysłane za pośrednictwem InPostu, to zachowanie terminu ocenia się nie według daty nadania przesyłki, ale według daty wpływu pisma do organu (II SA/Bk 277/16). Ma on bardzo duże znaczenie praktyczne.

Wyrok należy rozpatrywać wielopłaszczyznowo. Przede wszystkim odnosi się bowiem do skutków nadania odwołania od decyzji organu administracyjnego za pośrednictwem operatora pocztowego innego niż Poczta Polska SA (art. 57 § 5 pkt 2 k.p.a).

Warto wspomnieć, że problem ten pojawił się także przy wykładni art. 83 § 3 ustawy – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (p.p.s.a.). Na skutek wątpliwości w orzecznictwie zapadła nawet uchwała NSA. Postawiono w niej tezę, że oddanie przed upływem przewidzianego prawem terminu pisma procesowego w polskiej placówce pocztowej innego operatora niż Poczta Polska SA nie zapewnia zachowania terminu w sytuacji, gdy pismo dostarczono sądowi po jego upływie (I OPS 1/15). Orzeczenie białostockiego WSA wpisuje się w ten trend i pokazuje, że wykładnia tego zagadnienia jest już jasna. Głównym problemem jest jednak to, że obywatel, który nie jest reprezentowany przez profesjonalnego pełnomocnika, nie musi mieć wiedzy, za pośrednictwem którego operatora powinien wysłać korespondencję do sądu. Tym bardziej że firm pocztowych jest na rynku coraz więcej. Taka niewiedza może spowodować negatywne i wręcz nieodwracalne skutki (np. odrzucenie środka zaskarżenia i nierozpatrzenie jego zarzutów).

Niewątpliwie potrzebna jest zmiana przepisów, choć na taką inicjatywę przyjdzie nam raczej poczekać. Pozostaje więc tylko liczyć na „dobrą wolę" organów, m.in. fiskusa, że poinformują o skutkach przesłania przesyłki za pośrednictwem zajmujących się ich doręczaniem firm innych niż Poczta Polska.

—oprac. olat

Autorka jest radcą prawnym, konsultantem w Dziale Doradztwa Podatkowego BDO.