Z tego artykułu dowiesz się:
- Jaka jest faktyczna skala szarej strefy w usługach remontowych i dlaczego co trzeci klient nie otrzymuje dokumentu.
- Jakie czynniki sprawiają, że formalne rozliczenie usługi często schodzi na dalszy plan w relacjach z wykonawcą.
- Dlaczego okres urlopowy stał się głównym sezonem remontowym i jakie prace Polacy wykonują wtedy najchętniej.
27,8 proc. Polaków przyznaje, że najczęściej rozliczało się z fachowcami bez jakiegokolwiek dokumentu. Po ograniczeniu analizy do osób, które korzystały z takich usług, odsetek ten rośnie do 32,6 proc. – wynika z badania UCE Research i platformy Fachurra.pl, której wyniki „Rzeczpospolita” poznała jako pierwsza. Jednocześnie choć 58,7 proc. klientów otrzymywało jakiś dokument, tak tylko 26,9 proc. jednoznacznie wskazuje, że to paragon lub faktura. A 11,8 proc. klientów wystawiano dokument dopiero na ich prośbę.
Klient nie odróżnia faktury od rachunku
Autorzy badania wskazują, że z jednej strony większość klientów otrzymuje jakąś formę potwierdzenia usługi. Z drugiej jednak faktura lub paragon nie dominują, a prawie jedna trzecia korzystających najczęściej rozlicza się bez żadnego dokumentu. Szczególnie ważne jest to, że brak dokumentu często nie staje się nawet przedmiotem rozmowy między klientem a wykonawcą.
– Wynik pokazuje przede wszystkim, że rynek tego typu usług jest mocno zróżnicowany, a sposób rozliczenia nie zawsze jest wcześniej uzgadniany i traktowany jako stały element usługi. Nie oznacza to jednak, że 32,6 proc. zleceń wykonano nielegalnie albo że przychód nie został rozliczony. Badanie mówi wyłącznie o dokumencie otrzymanym przez klienta. Nie sprawdza statusu wykonawcy, sposobu ewidencjonowania przychodu ani formy opodatkowania – mówi Paweł Szumlański, ekspert platformy Fachurra.pl. – Trzeba też pamiętać, że w jednej kategorii mieszczą się zarówno większe ekipy realizujące kompleksowe remonty, jak i osoby wykonujące pojedyncze, niewielkie naprawy. Inaczej może wyglądać rozliczenie remontu mieszkania za kilkadziesiąt tysięcy zł, a inaczej pilnej wymiany uszczelki, naprawy gniazdka czy regulacji drzwi. Nie należy więc przypisywać wszystkim wykonawcom jednego modelu działania – dodaje.
Czytaj więcej:
Jeśli wynajmujący naprawia wynajmowaną maszynę i obciąża kosztami najemcę winnego uszkodzenia, to świadczy usługę, która jest opodatkowana VAT i po...
Pro
Wpływ na wynik może mieć także struktura rynku. Działa na nim wiele mikrofirm i samodzielnych wykonawców, którzy realizują bardzo różne zlecenia. Odmiennie może wyglądać rozliczenie usługi opłaconej przelewem, pracy obejmującej zakup materiałów oraz drobnej naprawy wykonanej w trybie awaryjnym. Klient nie zawsze też odróżnia fakturę od rachunku, potwierdzenia zamówienia czy protokołu wykonania prac, dlatego część odpowiedzi może odzwierciedlać nie tylko praktykę wykonawców, ale także sposób rozumienia poszczególnych dokumentów.
– Cena również może odgrywać pewną rolę. Rozliczenie bez dokumentu bywa postrzegane przez klientów jako sposób na obniżenie kosztu usługi, ale badanie nie pokazuje, jak często rzeczywiście dochodzi do takiej sytuacji. Nie powinniśmy więc zakładać, że to główna przyczyna takiego a nie innego wyniku. Przy poważniejszych naprawach cena nie powinna być jedynym kryterium. Ważniejsze są kompetencje fachowca, jasno określony zakres prac i odpowiedzialność za wykonanie usługi – dodaje Paweł Szumlański.
Klient zamawiający fachowca najczęściej koncentruje się na trzech sprawach: kiedy wykonawca może przyjechać, ile będzie kosztowała usługa i jak szybko problem zostanie rozwiązany. W przypadku nagłej awarii rozmowa o sposobie dokumentowania pracy może zejść na dalszy plan. Konsument przypomina sobie o niej dopiero po zakończeniu naprawy albo uznaje, że przy niewielkiej usłudze nie jest to konieczne.
Czytaj więcej:
Jeżeli organ nie może wyegzekwować zaległości podatkowej z majątku spółki, może skorzystać z instytucji odpowiedzialności osób trzecich. W praktyce...
Pro
Duże znaczenie ma również zaufanie. Wielu fachowców trafia do klientów z polecenia rodziny, sąsiadów lub znajomych.
Urlop na podratowanie domu
Lato to dla Polaków najlepszy moment na prace budowlane. W tym roku planowało je 59,3 proc. badanych, a w tej grupie największa część zrobi raczej drobniejsze prace odświeżeniowe. Poważne prace planuje 12,8 proc. ankietowanych.
Autorzy badania wskazują, że tradycyjnie dla wielu osób urlop nie jest wyłącznie czasem wyjazdu i wypoczynku. To także okres, w którym można zrealizować zadania odkładane przez wiele miesięcy. W codziennym rytmie pracy trudno znaleźć kilka kolejnych dni na malowanie, naprawy, zakupy materiałów, odbiór dostaw czy nadzorowanie fachowców. Urlop daje możliwość przeprowadzenia całego procesu łącznie z organizacją i przygotowaniami.
Prace domowe przenoszą się w znacznej mierze na czas wolny od pracy. Najwyraźniej dom konkuruje z pracą o najbardziej deficytowy zasób, czyli czas. I najwyraźniej go przegrywa, bo coraz więcej aktywności związanych z utrzymaniem domu trafia na listę rzeczy „do zrobienia, kiedy będę miał wolne”.
Czytaj więcej
Poprzez przyczynienie się do powstania majątku wspólnego rozumie się całokształt starań każdego z małżonków o założoną przez nich rodzinę. Liczy si...
37,4 proc. badanych prowadzi wyłącznie drobne prace odświeżeniowe, a większy remont podczas urlopu planuje lub już przeprowadziło 21,9 proc. badanych. – Większy remont wymaga znacznie większego budżetu, przygotowania i zaangażowania niż proste odświeżenie. Więcej niż co piąty respondent deklaruje działania takie jak remont kuchni lub łazienki, wymiana podłóg albo generalny remont pomieszczeń. Są to decyzje, które zwykle poprzedzają analiza kosztów, wybór wykonawców i zakup materiałów – podkreślają eksperci.