Reklama

Wszyscy latają ze stratą

Straty europejskich linii lotniczych za I półrocze liczone są w miliardach. Druga połowa roku wcale nie ma być lepsza, bo nadal brak jest chętnych do latania.

Publikacja: 06.08.2020 21:00

LOT nie wystąpił jeszcze o pomoc państwa

LOT nie wystąpił jeszcze o pomoc państwa

Foto: materiały prasowe

Od połowy marca 2020 r. zbankrutowały bądź wystąpiły o ochronę przed wierzycielami 34 linie lotnicze. Bankructw może być jeszcze więcej i mają się spiętrzyć pod koniec roku, bo epidemiolodzy przestrzegają przed jesienną falą zachorowań na Covid-19.

Fatalne wyniki

W ponurym obrazie sektora lotniczego są i pozytywne informacje. Z opublikowanego właśnie badania nastrojów w liniach lotniczych przeprowadzonego przez Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych (IATA) wynika, że to Europa i region Azji i Pacyfiku odbudują się najszybciej do poziomu wyników z 2019 roku, ale i to potrwa lata, a nie miesiące.

– Nie ma co oczekiwać, że popyt na podróże do poziomu sprzed koronakryzysu wróci szybciej niż w 2024 roku – mówił w czwartek Carsten Spohr, prezes Grupy Lufthansa.

Wcześniej Niemcy ogłosili wyniki za I półrocze. Są tak samo fatalne jak u konkurencji. Lufthansa straciła 1,7 mld euro, Air France KLM – 2,61 mld, a British Airways – 1,36 mld funtów.

- Sytuacja niestety cały czas się pogarsza. Linie muszą brać na siebie koszty, a ani popyt, ani przychody nie rosną w tym samym tempie. Niestety, nadal „przepalają" więc gotówkę – mówi Brian Pearce, główny ekonomista IATA.

Reklama
Reklama

Zwolnienia są nieuniknione

Carsten Spohr nie ukrywał, że w tej sytuacji nie ma innego wyjścia, jak jeszcze głębiej ciąć koszty. Już nikt nie mówi o obniżaniu zarobków i wcześniejszych emeryturach, tylko o tym, że zwolnienia są nieuniknione. Od 2019 roku z pracy w LH odeszło 8,3 tys. osób, zdaniem Carstena Spohra to zbyt mało. O 20 proc. zmniejszy się kadra zarządzająca, pracę straci również 1000 pracowników biurowych. Łącznie zatrudnienie ma spaść o 22 tys., ale negocjacje ze związkami zawodowymi idą opornie. Strona społeczna zarzuca szefowi, że zachowuje się jak w panice.

Spohr przyznaje, że znacznie więcej zrozumienia wykazują firmy leasingowe. Tutaj negocjacje również toczą się pod wyraźnym naciskiem, bo Lufthansa już odstawiła 100 samolotów, które nie są jej potrzebne.

W LOT negocjacje ze związkowcami także są bardzo trudne, za to leasingodawcy – jak wynika z nieoficjalnych informacji – wykazują daleko idące zrozumienie.

Linia nie wystąpiła jeszcze o pomoc państwa, chociaż zrobili to już wszyscy przewoźnicy dookoła, z Lufthansą, Finnairem i Air Baltic włącznie. Może zrobi to we wrześniu? Na razie tnie koszty i programem #LOTnaWakacje zaczęła konkurować z Ryanairem, Wizz Airem i przewoźnikami czarterowymi.

Obawy o bezpieczeństwo

Teraz cały wysiłek jest skierowany na to, by przekonać potencjalnych pasażerów, że latanie nie jest niebezpieczne. Argumentem są środki bezpieczeństwa na lotniskach i podczas całej podróży. A także, jak to ma miejsce w Europie, szybkie przywracanie siatki do rozmiarów sprzed marca 2019.

LOT ma już 150 kierunków w swojej siatce, właśnie poinformował o wznowieniu połączeń z Warszawy do Bydgoszczy i Lublina, we wrześniu z Wrocławia poleci do Budapesztu, a jeszcze w sierpniu wróci trasa Warszawa–Dublin. Rozważany jest również powrót do Delhi i Pekinu.

Reklama
Reklama

Lufthansa informuje o wznowieniu połowy siatki, Ryanair w sierpniu ma już pokryć 60 proc. z czasów przed Covid-19. Tylko że odbudowywane są kierunki, a nie częstotliwość połączeń.

Kolejny argument, mający przekonać do latania, to niskie ceny, które w tradycyjnych liniach lotniczych już konkurują z tymi, jakie oferują przewoźnicy niskokosztowi. Nie jest problemem kupienie dzisiaj w LOT biletu do Chorwacji za 99 złotych w jedną stronę. Podróż z Warszawy przez Amsterdam do Lizbony i powrót tą samą trasą holenderskim KLM kosztuje taniej niż bezpośredni lot kupiony w Ryanairze. Te niskie ceny – zdaniem prezesów linii lotniczych ankietowanych przez IATA – mają jeszcze spaść.

Na słaby popyt na podróże fatalnie wpływa brak jednolitych europejskich przepisów określających, które kraje zostały uznane za bezpieczne, a które nie. Europejscy przewoźnicy nieustannie domagają się stworzenia jednolitych zasad podróżowania po naszym kontynencie, a jeśli przepisy miałyby być zmieniane, to władze zawsze powinny o tym informować z wyprzedzeniem, żeby nie powodować chaosu w i tak nerwowych podróżach.

Transport
Polsko-czeska wojna na torach rozkręca się
Transport
Tiry utknęły na Białorusi. Przewoźnicy pozwą rząd Litwy
Transport
Enter Air traci szefa. Współzałożyciel linii zrezygnował po 15 latach
Transport
CPK kontra mieszkańcy. Jak nowe zasady przejmowania gruntów działają w praktyce?
Transport
Jeśli możesz, nie podróżuj. Zachodnia Europa przegrywa z zimą
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama