Z tego artykułu się dowiesz:
- Co stanowi nową, istotną szansę biznesową dla lotniska w Radomiu w obliczu zmieniającej się sytuacji międzynarodowej?
- Jakie czynniki na Bliskim Wschodzie wymuszają na przewoźnikach poszukiwanie nowych rozwiązań dla swojej floty?
- W jaki sposób bieżąca sytuacja ogranicza operacje lotnicze kluczowych przewoźników izraelskich?
- Jakie restrykcje operacyjne oraz ograniczenia pasażerskie wprowadzono na głównym lotnisku Izraela?
- Jakie zmiany w lokalizacjach operacyjnych wdrażają izraelskie linie lotnicze w odpowiedzi na obecną sytuację?
- W jaki sposób lotnisko w Radomiu wykorzystuje bieżącą sytuację do pozyskania dodatkowego źródła przychodów?
Jak wynika z informacji na portalu Flightradar24, lądowanie izraelskich maszyn w rejsie z Paryża zaplanowane zostało na godzinę 1.45. Druga z nich, lecąca z Rzymu, miała wyznaczony czas lądowania 40 minut później.
– Przylot, przebazowanie dwóch samolotów do Radomia jest efektem intensywnych starań PPL S.A. W związku z aktualną sytuacją na Bliskim Wschodzie przewoźnicy z tego regionu, z powodu zmniejszonego popytu na podróże, poszukują możliwości bezpiecznego przechowania swoich maszyn. Lotnisko w Radomiu ma doskonałą infrastrukturę, personel i możliwości operacyjne. Dla samego portu to szansa na pozyskanie dodatkowego przychodu. Cieszymy się z tej decyzji przewoźnika, ponieważ pokazuje ona, że lotnisko w Radomiu zostało dostrzeżone i po unormowaniu się sytuacji geopolitycznej będzie miało dalsze szanse na rozwój – powiedział „Rzeczpospolitej” Piotr Rudzki, kierownik działu komunikacji w PPL.
Spółka nie podaje informacji, ile El Al zapłaci za parkowanie w Radomiu. Nie wiadomo również jak długo izraelskie maszyny będą tam stały. Ale dla porównania, wiadomo, że katarskie Qatar Airways, które jako parking dla swoich 20. maszyn wybrały hiszpańskie lotnisko Teruel zapłacą po 25 tys. euro rocznie za każdą z nich.
Flota El Al składa się obecnie z 41 maszyn: 12 Dreamlinerów, 5 B777 oraz 24 B737.
Czytaj więcej
Paliwo rekordowo drogie, geopolityka bardzo utrudnia tańsze podróże. I nie ma co liczyć, że bilety lotnicze, które właśnie podrożały równie szybko...
Mniej pasażerów, mniej lotów
Izraelski przewoźnik razem z dubajskimi liniami Emirates, Etihadem z Abu Zabi i Qatar Airways, Kuwait Kuwait Airways i Gulf Air mocno ucierpiał z powodu amerykańsko-izraelskiego ataku na Iran. I to Izraelczycy, z powodu częstych ataków rakietowych na swoje terytorium, zostali zmuszeni do znacznego ograniczenia w transporcie lotniczym.
Ze względów bezpieczeństwa izraelskie ministerstwo transportu drastycznie zmniejszyło liczbę rejsów wykonywanych z lotniska Ben Guriona w Tel Awiwie. Samoloty latają także ze zmniejszoną liczbą pasażerów na pokładzie oraz jedynie w ciągu dnia. Te ograniczenia w przypadku El Al oznaczają ograniczenie operacji o 95 proc. Restrykcje są podobne w przypadku pozostałych przewoźników z tego kraju. W niedzielę wielkanocną z lotniska Ben Guriona linie lotnicze wykonały 5 rejsów na wcześniej zaplanowanych 27.
Restrykcje zostały wprowadzone w życie 23 marca. Minister transportu Izraela Miri Regev wyjaśniła wtedy, że liczba operacji startów i lądowań jest „niezbędna z powodu działań Iranu i Hezbollahu w Libanie”. Jak pisał dzień wcześniej Reuters, decyzja ta została podjęta po tym, jak doszło do dwóch ataków rakietowych na południu Izraela.
Czytaj więcej
Jestem bardzo zadowolony z planu poprawy bezpieczeństwa i jakości, który wdrożyliśmy. W zeszłym roku zwiększyliśmy produkcję samolotów 737 MAX do 4...
Dwie operacje na godzinę i tylko w ciągu dnia
W tej chwili na lotnisku Ben Guriona dozwolone są dwie operacje na godzinę, jedno lądowanie i jeden start. Jednocześnie wprowadzono również limity liczby pasażerów, którzy mogą znajdować się na pokładach tych maszyn. Dotyczą one jedynie rejsów odlatujących z Ben Guriona i jest to 50 osób. A to, czy i kiedy samoloty rzeczywiście odlecą bądź wylądują, jest jeszcze uzależnione od operacji samolotów z rejsów specjalnych, wykonujących rejsy repatriacyjne i medyczne.
To z kolei powoduje, że ruch pasażerski na lotnisku w Tel Awiwie jest praktycznie symboliczny. Mimo tego El Al lata, chociaż nieregularnie do głównych miast – Nowego Jorku, Los Angeles, Miami i Londynu, Paryża oraz Aten. Nieregularnie El Al pojawia się także na Lotnisku Chopina w Warszawie.
Przeprowadzka do Ejlatu, Akaby i Taby
Więcej operacji izraelskie linie wykonują z lotniska Ramon w Ejlacie, znajdującym się u zbiegu granic z Jordanią i Egiptem, nad Zatoką Akaba. W tej chwili jest to lotnisko zapasowe dla Ben Guriona, tyle że podróż z Tel Awiwu do Ejlatu trwa 4 godziny i też nie jest całkiem bezpieczna.
Z Ramona korzysta nie tylko El Al, ale i druga linia izraelska – Arkia. Jednocześnie przewoźnik ten przymierza się do przebazowania swoich długodystansowych operacji do znajdujących się tuż obok Ejlatu, jordańskiej Akaby i egipskiej Taby. Stamtąd Arkia zamierza latać do Nowego Jorku, Hanoi i Bangkoku. Rejsy średnio- i krótkodystansowe – do Aten i cypryjskiej Larnaki, nadal będą startowały z Ben Guriona. Dyrektor Arkii Oz Berlowitz w rozmowie z „Israel Times” nie ukrywał, że obecnie funkcjonowanie linii wymaga wielkiego wysiłku, bo izraelskie niebo dla lotów cywilnych jest praktycznie zamknięte.