Mocno zmalała punktualność pociągów. Z danych Urzędu Transportu Kolejowego (UTK) wynika, że w pierwszym kwartale 2026 r. wyniki bardzo się pogorszyły, a wskaźnik punktualności pociągów pasażerskich zmalał o 5,1 punktu procentowego w porównaniu do pierwszych trzech miesięcy sprzed roku. Zmalała również punktualność pociągów towarowych (o 4,5 p.p.), z których do celu o wyznaczonym czasie docierała zaledwie połowa, a średnie opóźnienie przekroczyło 6,5 godziny.
W zestawieniu przewoźników pasażerskich szczególnie mizernie wygląda punktualność PKP Intercity: w okresie od stycznia do marca 2026 r. spóźniała się przeszło jedna trzecia jego składów, a wskaźnik punktualności spadł do 64,3 proc. z 78,9 proc. rok wcześniej. To spadek o 14,5 p.p. Przy tym realnie opóźnionych pociągów jest jeszcze więcej, bo w kolejowych statystykach przyjazd na stację końcową z opóźnieniem do 5 minut i 59 sekund uważany jest za punktualny.
Czytaj więcej
Czeski RegioJet zacznie wozić pasażerów pomiędzy Krakowem a Warszawą od września 2025 r. – ustaliła „Rzeczpospolita”. W perspektywie konkurencja dl...
Największe spadki u zagranicznych przewoźników
Największy przewoźnik w Polsce – Polregio – dojeżdżał rozkładowo do celu w 87,9 proc. kursów, gdy rok wcześniej punktualnych było 92,4 proc. pociągów spółki. W Kolejach Dolnośląskich wskaźnik punktualności zmalał z 93,1 do 88,7 proc., w Kolejach Mazowieckich – do 89 z prawie 95 proc. w 2025 r. Według UTK, wynik porównywalny z rokiem ubiegłym uzyskała jedynie spółka WKD, która kursuje po własnej infrastrukturze – 99,3 proc. jej pociągów dotarło punktualnie, co jest najlepszym rezultatem wśród wszystkich przewoźników. Drugi najwyższy wynik (95,5 proc.) uzyskała PKP SKM w Trójmieście, przy czym w jej przypadku odnotowano spadek punktualności o 1,7 p.p. Powyżej 90 proc. pociągów doprowadzały do końcowego przystanku także: Koleje Małopolskie, Łódzka Kolej Aglomeracyjna, Arriva RP, SKM Warszawa i Koleje Śląskie. Natomiast wskaźnik punktualności dwóch dalekobieżnych przewoźników zagranicznych, Leo Express i RegioJet, wyniósł odpowiednio 63,5 oraz 63,9 proc., kurcząc się względem ubiegłego roku wyjątkowo mocno, bo aż o 20,4 oraz 23,8 p.p.
Do spadku punktualności dochodzi jeszcze rosnąca liczba pociągów, które w ogóle nie wyjechały na trasę, m.in. z powodu awarii. – Pokazuje to, że system kolejowy nadal mierzy się z istotnymi wyzwaniami operacyjnymi – komentuje Ignacy Góra, prezes UTK. W pierwszym kwartale 2026 r. odwołano łącznie ponad 7,5 tys. pociągów, co oznacza wzrost o 78,4 proc. w porównaniu z rokiem wcześniejszym. Ponad połowa z tych składów nie wyjechała na tory w styczniu, gdy kolej była paraliżowana przez atak zimy.
Awarie urządzeń paraliżują ruch pociągów
Awarie pociągów i konieczność np. wymiany lokomotyw należą do najczęstszych przyczyn opóźnień, podobnie jak trudne warunki pogodowe zimą. Ale UTK wymienia także problemy spowodowane dużą liczbą podróżnych, czy wypadkami na torach. Te ostatnie, a także samobójstwa stanowiły 4 proc. przyczyn opóźnień, tyle samo co niskie temperatury.
Na pogarszającą się punktualność wpływają także awarie systemów sterowania ruchem, spowodowane np. przez uszkodzenia urządzeń, brak zasilania, błędy oprogramowania czy zerwanie przewodów. Pociągi jadą przez to wolniej i z większymi odstępami, powodując opóźnienia kaskadowe: jeden zatrzymany lub opóźniony skład wpływa na kolejne połączenia. W rezultacie na ruchliwych magistralach kilka minut opóźnienia może przełożyć się na problemy, których rozwiązanie na całej sieci zabiera godziny. Awarie, do których dochodzi na dużych węzłach kolejowych, mogą doprowadzać do chaosu i paraliżu, jak przed rokiem na węźle warszawskim. Największa miała miejsce w marcu 2022 r., gdy objęła 19 z 33 lokalnych centrów sterowania wyposażonych w systemy Bombardiera dostarczanych przez Alstom, paraliżując ruch kolejowy praktycznie w całej Polsce.
Podróżnych zabolą roboty na torach
W bliższej perspektywie na pogarszanie punktualności będzie wpływać skala inwestycji w modernizację sieci kolejowej. Zarządzające infrastrukturą Polskie Linie Kolejowe zapowiedziały na 2026 r. ogłoszenie przetargów o wartości 11,5 mld zł, a nakłady w kolejnych latach m.in. na wymianę torów i rozjazdów, wymianę urządzeń sterowania ruchem, czy przebudowy stacji mają sięgnąć 20 mld zł. Będzie to skutkować wprowadzaniem nowych ograniczeń prędkości, wyznaczaniem objazdów oraz wprowadzaniem na zamykanych odcinkach zastępczej komunikacji autobusowej.