Jak donosi portal WNP, projekt ustawy, nad którym prace trwają od ponad roku, jest na końcowym etapie uzgodnień i ma trafić do wykazu prac rządu na początku lutego. Reforma zakłada likwidację ULC i powołanie Agencji Lotnictwa Cywilnego, która ma rozpocząć działalność od 2027 roku. Choć zmiana nazwy ma charakter formalny, realna rewolucja dotyczy finansowania nadzoru lotniczego. Koszty jego utrzymania, szacowane dziś na około 100 mln zł rocznie, mają zostać przeniesione z budżetu państwa na uczestników rynku lotniczego, głównie przewoźników, a w konsekwencji na pasażerów.

Wiceminister o nowym modelu finansowania nadzoru lotniczego

Wiceminister infrastruktury Maciej Lasek w rozmowie z portalem WNP przyznał, że budżet przyszłej agencji ma być powiązany z liczbą obsługiwanych pasażerów. Choć konkretne stawki nie zostały jeszcze potwierdzone, wcześniej rozważano naliczanie opłat od każdego odlatującego pasażera i podróżującego tranzytem. Taki model ma pozwolić elastycznie reagować na wzrost ruchu lotniczego, zwiększać zatrudnienie i poprawić poziom wynagrodzeń specjalistów, tym samym wzmacniając jakość nadzoru i bezpieczeństwo operacji lotniczych.

Nie wiadomo, jak na nowe obciążenia zareagują przewoźnicy, zwłaszcza linie niskokosztowe, które dominują na polskim rynku. Wiceminister przyznaje, że ryzyko ograniczania siatki połączeń faktycznie istnieje, jednak podkreśla, że sprawny nadzór lotniczy jest niezbędny dla całej branży. Koszt reformy ma być rozłożony w taki sposób, by jego wpływ na ceny biletów był dla pasażerów niewielki.

Czytaj więcej: Rewolucja w ULC. Zamiast z budżetu państwa będzie z kieszeni pasażera

Czytaj więcej

Bruksela: Odszkodowanie za trzy godziny spóźnienia zostaje. A co bagażem podręcznym?