W przypadku Belgii jest to efekt strajku generalnego. U Finów efekt wojny na Ukrainie i zamknięcie najkrótszej drogi do Azji, czyli niemożność latania nad Syberią. To powoduje, że niektóre z kierunków azjatyckich stały się dla Finnaira nierentowne. A właśnie rynek azjatycki i przesiadki w Helsinkach były najważniejsze w siatce Finnaira.
Połowa samolotów nie odleci. Inne mogą być opóźnione
Na belgijskich lotniskach w najbliższy piątek, 13 lutego, nie przyjdą do pracy zatrudnieni w kontroli bezpieczeństwa, bagażowi i inni pracownicy obsługi naziemnej. Zarząd lotniska Zaventem w Brukseli zalecił pasażerom, którzy w najbliższy piątek planowali podróż samolotem do Belgii, żeby koniecznie skontaktowali się z przewoźnikami. Wiadomo, że protest dotknie również lotnisko Charleroi, także obsługujące Brukselę.
Na razie jeszcze nie jest znany rozkład na najbliższy piątek, ale z doświadczenia wiadomo, że przy takich protestach lotniska odwołują ok połowy połączeń, a wiele rejsów jest opóźnionych. Tak było na początku stycznia 2025 i wcześniej, w listopadzie 2024 r.
Wiadomo także, że nie będzie to ostatni taki protest, ponieważ związkowcy zaplanowali strajki każdego 13. dnia miesiąca. Powodem są cięcia wydatków na cele socjalne, w tym przede wszystkim emerytur, które związkowcy ocenili jako „nieludzkie”.
Rozmowy ostatniej szansy w Finnairze
W najbliższy czwartek do ostatecznej rundy negocjacji siądą członkowie zarządu przewoźnika i piloci z Stowarzyszenia Pilotów Transportowych (SLL), którzy domagają się podwyżek płac oraz zmian w zasadach, kiedy są na tzw. stand-by, czyli w gotowości do podjęcia pracy w sytuacji, kiedy któryś z kolegów zachoruje, bądź z innych powodów nie będzie w stanie stawić się w pracy.
Tymczasem pracodawca ma im do „zaproponowania” cięcie zatrudnienia, ponieważ nie jest w stanie wykorzystać całej swojej floty długodystansowej. Pracę miałoby stracić 90 z ok 1000. pilotów. Ta głęboka rozbieżność w interesach powoduje, że szykują się oni do strajku.
Negocjacje w Finnairze zaczęły się jesienią 2024 r.
Finnair jest dzisiaj jedną z niewielu linii, które mają do dyspozycji samoloty długodystansowe i nie jest w stanie wykorzystać ich na własnej siatce. Chodzi o dwa Airbusy A330-neo wypożyczone innemu przewoźnikowi, który lata nimi z Bangkoku i Singapuru do Australii. Zasięg tych maszyn nie pozwala na wykonanie rejsów z Helsinek np. do Chin z powodu zamknięcia rosyjskiej przestrzeni powietrznej. Umowa wypożyczenia gwarantuje zatrudnienie 90 pilotom.
Jednakże z powodu ich wniosków dotyczących zmian w kontraktach, umowa może zostać w krótkim czasie zakończona. A to oznacza, ze dla 90. pilotów pracy nie będzie.