Popyt na taksówki rośnie, ale brakuje kierowców

W ciągu roku liczba biznesowych kursów taxi skoczyła o 30 proc., a indywidualnych – o 25 proc. Pasażerowie muszą się jednak liczyć z dłuższym czekaniem. Braki kierowców łagodzą cudzoziemcy.

Aktualizacja: 18.07.2023 06:25 Publikacja: 18.07.2023 03:00

Popyt na taksówki rośnie, ale brakuje kierowców

Foto: Adobe Stock

Rynek przewozu osób w Polsce wyraźnie odżył po trudnym okresie pandemicznym, gdy zamówienia pojazdów szorowały po dnie. W branży zarysowują się jednak dwa ciekawe trendy. W segmencie biznesowym sporo namieszała praca zdalna, która – na skutek epidemii Covid-19 – upowszechniła się i została na dłużej. W efekcie rynek kursów biznesowych (B2B) ostro w ostatnich latach wyhamował, bo pracownicy nie jeżdżą do biur. Zupełnie inne zjawisko widać natomiast w przewozach indywidualnych – tu pandemia przyzwyczaiła pasażerów do podróży taxi i ten trend wciąż się umacnia.

Wstająca z kolan branża ma jednak masę problemów – nowe regulacje prawne (nowelizacja ustawy o ruchu drogowym), kryzys wizerunkowy (związany z napadami na pasażerów), a przede wszystkim deficyt kierowców sprawiają, że o boomie na rynku wciąż nie ma mowy. Choć popyt rośnie, to potencjał ten nie może być w pełni wykorzystany. W efekcie wielu pasażerów czeka dużo dłużej niż zwykle na przyjęcie zamówienia, a w godzinach szczytu niektóre kursy mogą w ogóle nie zostać zrealizowane, co budzi rosnącą irytację klientów. Niestety, takie sytuacje mogą stać się codziennością.

Czytaj więcej

Idzie kolejna fala upałów. Będą nowe utrudnienie w podróżach lotniczych

Liczba przejazdów w górę o jedną czwartą

– Szacujemy, że zmiana systemu pracy, tj. praca hybrydowa oraz spotkania online, spowodowała ograniczenie liczby przejazdów realizowanych przez klientów B2B o ok. 20–25 proc. w stosunku do poziomu sprzed pandemii. Nie wpłynęło to jednak na liczbę podpisanych umów biznesowych – klienci niezmiennie chcą mieć dostęp do wysokiej jakości, bezpiecznych przejazdów – potwierdza nam Renata Bardecka, prezes iTaxi. I zaznacza, że firma cały czas pozyskuje nowych klientów biznesowych.

– Aktualnie odnotowujemy wzrost liczby przyjazdów biznesowych na poziomie 30 proc. względem 2022 r. W przypadku klientów indywidualnych sytuacja wygląda nieco inaczej. Na podstawie zrealizowanych przez nas badań widzimy, że cena przestała stanowić najważniejsze kryterium wyboru firmy taxi, a pasażerowie stawiają aktualnie przede wszystkim na bezpieczeństwo – komentuje nasza rozmówczyni. I wskazuje, że – w stosunku do okresu sprzed pandemii – liczba przejazdów zwiększyła się w tym segmencie o ponad 40 proc.

Łączna liczba kursów B2B powróciła u tego operatora już do poziomu z 2019 r. W iTaxi zauważają, że nie jest to jednak efekt wyłącznie zwiększonej liczby kursów przypadających na jednego biznesowego pasażera, lecz przede wszystkim skutek rosnącej liczby nowych klientów. Jak wyjaśnia prezes Bardecka, w przypadku tych indywidualnych I półrocze przyniosło w iTaxi wzrost liczby przejazdów rok do roku o jedną czwartą.

Przedstawiciele branży taxi nad Wisłą nie ukrywają, że mimo wszystko rynek jest bardzo trudny. Wiele może świadczyć o tym np. kondycja Ubera. Pod koniec czerwca firma ogłosiła redukcję 200 miejsc pracy w dziale rekrutacji. Jak podała, zwolnienia mają na celu „utrzymanie stałej liczby pracowników i optymalizację kosztów” (to mniej niż 1 proc. wszystkich zatrudnionych w Uberze).

Czytaj więcej

Płaca minimalna. Tak dużej podwyżki w takim czasie jeszcze w Polsce nie było

Rynek taxi łaknie obcokrajowców

Na drugim biegunie jest Bolt, który globalnie przekroczył właśnie próg 150 mln klientów korzystających ze wszystkich usług firmy (przewozu osób, mikromobilności, dostaw jedzenia czy car-sharingu). Z aplikacji korzysta już ponad 3,5 mln partnerów (kierowców i kurierów), a – jak podkreślają w centrali – pomimo czynników niesprzyjających biznesowi, takich jak wzrost inflacji, podwyżki stóp procentowych i niepewna sytuacja makroekonomiczna na wielu rynkach, „znacząco zwiększył swoje przychody”. Firma zapowiada osiągnięcie rentowności w ciągu najbliższych 12 miesięcy, stając się tym samym pierwszą w pełni dochodową europejską platformą mobilności.

– W branży, w której prowadzenie biznesu z zyskiem jest bardzo trudne, Bolt wyróżnia się na tle konkurencji – komentuje Mikko Salovaara, dyrektor finansowy Bolta.

Zwyżki notuje też Free Now. Firma chwali się, że w ub.r. przewiozła w Europie 48 mln pasażerów, przy czym w trójce miast z największą ich liczbą była Warszawa (obok Londynu i Dublina). Jednak wszyscy operatorzy, bez wyjątku, mają dziś jeden problem – chodzi o deficyt kierowców. Wszyscy walczą o tego samego pracownika, a ponieważ w Polsce udział rodaków jeżdżących jako taksówkarze topnieje, rośnie odsetek obcokrajowców. Jak wskazują eksperci Zespołu Doradców TOR, głównie to uchodźcy wojenni i polityczni z Ukrainy, Białorusi i Gruzji. Szacuje się, że na ok. 50 tys. kierowców tylko 44 proc. to Polacy. Firma Eternis, która dostarcza pracowników m.in. właśnie branży przewozowej, twierdzi, że najwięcej zagranicznych taksówkarzy nad Wisłą to Ukraińcy (20 proc.) i Białorusini (8 proc.).

Przepisy biją w branżę

Tymczasem, zgodnie z podpisaną przez prezydenta w czerwcu nowelizacją ustawy – Prawo o ruchu drogowym, obcokrajowcy wykonujący przewóz osób będą musieli uzyskać polskie prawo jazdy. Dla firm taxi to kłopot, bo oznacza to wydłużoną procedurę wejścia do zawodu i może skutkować jeszcze większym kłopotem z podażą. We wspólnym oświadczeniu firmy Bolt, Free Now i Uber ostrzegły, że „spadek liczby kierowców dostępnych do wykonywania usług taxi doprowadzi do znaczących podwyżek cen na rynku oraz obniżenia dostępności przejazdów”. A potrzeby rynku pracy są ogromne – Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego wyliczył, iż w naszym kraju brakuje łącznie aż 150 tys. zawodowych kierowców.

W Polsce rocznie przyjmowanych jest ponad 111 mln zleceń przewozu osób, a z taksówek na aplikację korzysta 19 mln konsumentów.

Opinia dla „Rz"
Krzysztof Urban, dyrektor zarządzający FreeNow w Polsce

Rynek przewozów na aplikację osiągnął równowagę, obserwujemy zdecydowane odbicie po pandemii i rosnący popyt na przejazdy taksówką. Na początku pandemii dramatycznie spadł popyt, przez co wielu kierowców zrezygnowało z zawodu i przeszło na stałe do innych branż. Obecnie popyt powrócił ze zdwojoną siłą, a istniejącą lukę uzupełniają obcokrajowcy. Tematem do dyskusji pozostaje kwestia wymiany prawa jazdy na polskie dla kierowców zagranicznych, które nowe przepisy postawiły jako obowiązujący wymóg od czerwca 2024 r. Biorąc pod uwagę dużą liczbę kierowców obcego pochodzenia na rynku taxi, to ograniczenie może spowodować spadek liczby kierowców i mniejszą dostępność aut dla pasażerów. ∑

Rynek przewozu osób w Polsce wyraźnie odżył po trudnym okresie pandemicznym, gdy zamówienia pojazdów szorowały po dnie. W branży zarysowują się jednak dwa ciekawe trendy. W segmencie biznesowym sporo namieszała praca zdalna, która – na skutek epidemii Covid-19 – upowszechniła się i została na dłużej. W efekcie rynek kursów biznesowych (B2B) ostro w ostatnich latach wyhamował, bo pracownicy nie jeżdżą do biur. Zupełnie inne zjawisko widać natomiast w przewozach indywidualnych – tu pandemia przyzwyczaiła pasażerów do podróży taxi i ten trend wciąż się umacnia.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Transport
Ryanair kusi klientów nowymi promocjami. Trzeba się jednak spieszyć
Transport
Rosną dotacje do elektrycznych aut. Rząd zaskoczył wysokością dopłat
Transport
Tańszy przejazd koleją do Niemiec. PKP Intercity przygotowało specjalną ofertę na Euro 2024
Transport
Drugie podejście Gdyni do agroportu. Chętna KGS. Mamy też odpowiedź Viterry
Transport
Przewoźnicy liczą na ożywienie
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie. Jak zbudować efektywny HR i skutecznie zarządzać kapitałem ludzkim?