Goh Choon Phong zarobił w ostatnim roku finansowym 2022/2023 6,7 mld dolarów singapurskich, czyli 5 mln dolarów amerykańskich. O 86 proc. więcej niż rok wcześniej. Co ciekawe, jego pensja podstawowa to 1,1 mln dol. singapurskich. I nadal jest niższa niż przed pandemią. Zarobki obniżył sobie sam, solidarnie z pozostałymi pracownikami SIA. Reszta zarobków Goha to bonusy wypłacane za specjalne osiągnięcia i dochody wynikające ze wzrostu kursu akcji przewoźnika.
Dzięki temu prezes SIA znalazł się w światowej elicie branży lotniczej. Dla porównania prezes British Airways, Luis Gallego zarobił w przeliczeniu 3,3 mln dolarów, szef australijskiego przewoźnika Qantas, który wielokrotnie był krytykowany za zbyt wysokie wynagrodzenie skasował 3,7 mln dol. Goh ze swoimi 5 mln zajmuje 4. miejsce na liście najwięcej zarabiających szefów linii lotniczych - za Scottem Kirby (United Airlines - 9,8 mln dol.), Edem Bastianem (Delta - 9,6 mln) i prezesem Grupy Lufthansa Carstenem Spohrem, który w ostatnim roku finansowym skasował 5,1 mln euro.
Czytaj więcej
Stanisław Wojtera, prezes Polskich Portów Lotniczych, został wybrany do zarządu Międzynarodowej Rady Portów Lotniczych. Zamierza sprzeciwiać się re...
A właściciele Singapore Airlines mieli za co prezesa wynagrodzić. Według opublikowanych 20 czerwca wyników ankiety Skytrax, w której głosowało ponad 20 mln pasażerów oceniających 386 linii lotniczych singapurski przewoźnik został wybrany najlepszą linią lotniczą na świecie detronizując Qatar Airways. SIA znalazły się na 1. miejscu w kilku kategoriach rankingu: za najlepszą I klasę podróży, za najlepsze fotele w I klasie, za najlepsze usługi dodatkowe i najlepszą linię lotniczą w Azji. Jakby tego było mało, należące do SIA niskokosztowe linie Scoot uznano za najlepszą linię budżetową w rejsach dalekiego zasięgu.
W tym rankingu zdominowanym przez linie bliskowschodnie i azjatyckie najlepsza linia europejska - Swiss uplasowała się dopiero na 12. miejscu. LOT był na 86. miejscu, chociaż wskoczył na 2. miejsce (za łotewskim Air Baltic) na liście najlepszych przewoźników w Europie Wschodniej.
Skąd wzięły się tak wysokie zarobki Singapurczyka? Właściciele docenili jego zasługi w odbudowaniu pozycji przewoźnika po pandemii COVID-19, która wyjątkowo dotknęła Singapur, jako centrum przesiadkowe uderzając w biznes SIA.
Jak udało się SIA wyjść z koronawirusowego kryzysu? Linia, podobnie jak honkoński Cathay Pacific nie miała rynku krajowego. Dzięki przewozom cargo do końca kwietnia 2020 zdołała odbudować 3 proc. operacji sprzed pandemii, a „przepalała” ponad 290 mln dolarów miesięcznie. Uratowali ją akcjonariusze, którzy wyszli z założenia, że kryzys kiedyś się skończy, a SIA jest bardzo ważna dla singapurskiej gospodarki. Głównym pozostaje państwowy fundusz Temasek Holdings Pte. Ostatecznie z różnych źródeł SIA pozyskała podczas pandemii 22,4 mld dol. singapurskich, w tym 15 mld od akcjonariuszy. Reszta pochodziła z nieoczywistych źródeł, w tym przekształceniu jednego z airbusów A380 w restaurację, gdzie przyjemność zjedzenia posiłku kosztowała równowartość 500 dolarów, a kolejka chętnych przekraczała możliwości obsłużenia ich. Linia organizowała także „loty donikąd”, czyli startujące i lądujące w Singapurze.
SIA nie zwolniła ani jednego pilota, a oni sami zgodzili się na duże cięcie zarobków. Z kolei personel pokładowy znalazł czasowe zatrudnienie w innych branżach przy uzyskaniu jednoczesnej gwarancji, że jak tylko lotniczy biznes wróci, to wrócą także ich miejsca pracy. Goh Choon Phong wynegocjował z Boeingiem i Airbusem przesunięcie odbioru samolotów zamówionych przed pandemią.
Wszystkie środki razem wzięte połączone z ostrożną polityką władz singapurskich powoli otwierających granice zaowocowały umożliwiły SIA powrót do biznesu w czasie, kiedy Malaysia Airlines, Thai i Garuda znalazły się na krawędzie bankructwa.
Singapore
Airlines nie latają do Polski. Najbliższe lotniska, które
obsługują, to Frankfurt, Monachium i Amsterdam. LOT także zawiesił
operowanie na lotnisko Changi i w najbliższej przyszłości raczej
tam nie powróci.