– To bardzo zły pomysł. I pytanie: jak zamierzamy zachęcać do latania, skoro będzie drożej, a rośnie niepewność co do kolejnych mutacji wirusa. Kolejne kraje się zamykają, coraz mniej jest lotnisk, na które można latać bez ograniczeń. Nie mówiąc już o tym, że od przyszłego roku linie lotnicze będą musiały spłacać pożyczki, jakie zaciągnęły na początku pandemii. Nie mam wątpliwości, że nowe obciążenia zostaną przerzucone na pasażerów – mówi Adrian Furgalski, ekspert lotniczy i prezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR. Dodaje, że w Sejmie złożono wniosek o przyznanie PAŻP dotacji w wysokości 200 mln zł. – Ale nic z nim się nie dzieje. A przecież są pieniądze w budżecie – mówi Adrian Furgalski. Na razie wiadomo, że nowe stawki zgłoszone przez PAŻP zostały obniżone w Ministerstwie Infrastruktury i po korekcie wysłane do zatwierdzenia przez Komisję Europejską. Mają wejść w życie od 1 stycznia 2022. Zdaniem odpowiadającego za branżę lotniczą wiceministra infrastruktury Marcina Horały ich wprowadzenie w życie podwyższy ceny biletów nie więcej niż o 3–5 zł. PAŻP swoje straty z tytułu pandemii wyliczył na 600 mln zł.

Czytaj więcej

IATA krytykuje lotniska. Lotniska: nie kłóćmy się o podwyżki

W przypadku zaś opłat pasażerskich na Lotnisku Chopina stawka od 1 grudnia wzrośnie o 21 zł (z 60 na 81 zł). Opłaty za lądowanie zwiększą się o jedną czwartą (nie jak planowano o 35 proc.) i zakładają wprowadzenie zniżek, które mają stanowić ulgę dla przewoźników. Opłaty lotniskowe na Lotnisku Chopina są jednymi z najniższych w Europie i nie były zmieniane od roku 2005. Natomiast skumulowany wskaźnik inflacji za lata 2005–2021 wynosi ok. 35 proc. I dalej rośnie.

Linie operujące ze stołecznego portu skarżą się, że nowy cennik został przygotowany dla wsparcia LOT-u. Według informacji lotniska jest inaczej. Zniżka dla dziesięciu wybranych tras strategicznych oparta jest na analizie nieobsługiwanego bezpośrednio z Warszawy ruchu i obejmuje loty do Addis Abeby, Bangkoku, Bilbao, Bombaju, Hanoi, Kairu, Manchesteru, Tuluzy, San Francisco i Waszyngtonu. W 2019 roku, na rejsy do Bangkoku, głównie w Niemczech i Finlandii, przesiadło się 100 tys. osób. Celem tej zniżki, która wynosi zależnie od kierunku i kolejnych lat obowiązywania od 90 do 20 proc., jest zachęcenie przewoźników do otwarcia tych tras i stymulacji ruchu.

PPL zapewnia, że zniżka ta skonstruowana została w taki sposób, by dostęp do niej miało możliwie wielu przewoźników. Z kolei zniżka wspierająca odbudowę ruchu, jak i obowiązująca od 2023 zniżka dla tras obsługiwanych z wysoką częstotliwością dostępna jest dla większości przewoźników, tyle że muszą oni spełnić określone w taryfie kryteria. – Chcemy budować wielki port, a dusimy ruch lotniczy. W ten sposób szybko nie wrócimy do stanu z 2019 roku – uważa Adrian Furgalski.

Czytaj więcej

Wyższe opłaty na Lotnisku Chopina. IATA protestuje