Jako 18-latka przeżyła traumę po koszmarnym wypadku - z pogruchotanym kręgosłupem leżała unieruchomiona trzy miesiące w szpitalu. Właśnie wtedy zaczęła tworzyć swoje pierwsze obrazy. A jej nauczyciel Diego Rivera, stał się także jej kochankiem, a potem i mężem.
Pobrali się w 1929 roku, gdy ona miała lat 22, a on 43. Rodzice Fridy nie byli zadowoleni z tego związku, tym bardziej, że Diego był komunistą . Nie pomógł nawet fakt, że teść był już wtedy twórcą legendarnych fresków w San Francisco i Detroit.
Małżonkowie zamieszkali razem w replice rodzinnego błękitnego domu. Składał się z dwóch niezależnych budynków, tak by każde z nich mogło wieść i oddzielne, niezależne życie. Diego, zaprzysięgły kolekcjoner kobiet, na listę swoich zdobyczy wpisał nawet siostrę Fridy. Ta, bardzo w nim zakochana, przebaczała mu zdrady, wierząc, że ich uczucie przetrwa wszystkie burze. On był mniej tolerancyjny - nie przeszkadzały mu romanse ukochanej z kobietami, za to z mężczyznami – bardzo.
Tworzyli ekstrawagancką, wyrazistą parę, a w ich domu znajdowali schronienie nie tylko artyści, ale także intelektualiści, poeci i szpiedzy. W 1937 roku pomieszkiwał u nich Lew Trocki, rewolucjonista na wygnaniu razem z żoną Natalią, a także Andre Breton, surrealistyczny poeta. Obaj opowiadali się za tym, że sztuka może doprowadzić do rewolucji obyczajowej i społecznej. Z Trockim Frida miała romans i podarowała mu nawet swój autoportret. A z życiową partnerką Bretona – Jacqueline - zaprzyjaźniła się.
W domu Kahlo i Rivery powstał „Manifest niezależnej sztuki rewolucyjnej” – dzieło Trockiego i Bretona, ogłoszony w lipcu 1938 roku. Podpisał się pod nim także Rivera, choć nie miał ponoć udziału w jego tworzeniu…