A ten tytuł przyznał sobie PSL, zaś Waldemar Pawlak mniej wygranym pokazał kartki: „Żółta kartka dla wszystkich kłótników, bo taki jest wynik tego głosowania. Czerwona kartka, z dziką rozkoszą, dla pracowni sondażowych, które pomyliły się dramatycznie w przypadku PSL. No i najważniejsze, że jesteśmy po zielonej stronie mocy”.

Kto ujeżdżał zielonego konia wyborów samorządowych, ujawnił Zbigniew Girzyński w poniedziałkowych „Rozmowach Rymanowskiego”: „Przy okazji gratulacje dla posła Kłopotka, bo to jego postawa polityczna, konsekwentna od wielu miesięcy, tak naprawdę, przepraszam, że to powiem, ale w dużej mierze przyczyniła się do odrodzenia PSL”.

W tej sytuacji Kłopotkowi pozostało tylko skomplementować naród: „Te wybory pokazały, jak Polacy są roztropni w swej mądrości”. I od razu wiadomo, że ci, którzy nie głosowali na PSL, są albo nieroztropni w mądrości, albo, co gorsza, roztropni w głupocie.

Z kolei Janusz Piechociński przedstawił główny problem partii chłopskiej: „My mówimy o potrzebie odbudowy nowego języka i zdolności komunikowania nas ze sobą”. Czyli was z wami... nie, nas z nimi... pogubiłem się.

Co dalej z zielonym koniem? Wie poseł Girzyński z PiS:

„My wam wspólnie z PSL zrobimy za rok psikusa i pójdziecie sobie do ław opozycyjnych” – prorokował posłom PO i SLD.

Koalicja PiS z zielonym konikiem? Jeśli są roztropni w swej mądrości, czemu nie.

[ramka] blog.rp.pl/Lutomski[/ramka]