– Serial ma mroczny i niepokojący klimat przypominający dawne filmowe kryminały, jak nakręcony w 1971 roku „Shaft" – mówi Violetta Furmaniuk-Zaorska, producentka „Komisarza Rozena".
Główny bohater jest brawurowym stróżem prawa, często łamiącym kodeksy i zasady.
– Może kojarzyć się z „Brudnym Harrym", ale nie ma w nim buńczuczności słynnego detektywa – twierdzi Furmaniuk-Zaorska. – Rozen nagina policyjne procedury, ale w słusznej sprawie.
W pierwszym odcinku zostaje oskarżony o wywołanie niepotrzebnej strzelaniny, w wyniku której ginie dwóch gangsterów. Dostaje jednak drugą szansę – musi odszukać groźnego mafiosa, uciekiniera z więzienia. Ma mało czasu, zbrodniarz planuje bowiem wyjechać za granicę. Rozena czeka niebezpieczna misja – by złapać zbiega, musi przeniknąć do przestępczego świata.
– Pilot jest dość krwawy i brutalny, ale nie epatujemy przemocą – dodaje Furmaniuk-Zaorska. – Sceny morderstw czy strzelaniny są fabularnie uzasadnione i tworzą atmosferę serialu.
Produkcja pokazuje również kulisy gry o władzę w policji. Rozen ma wrogów wśród swoich szefów, którzy woleliby, by był mniej skuteczny. Bojąc się o swoje posady, często utrudniają mu prowadzenie śledztw. Jednego z nich, inspektora Szwarca, gra Bronisław Wrocławski.
W serialu nie zabraknie wątku obyczajowego. W komendzie policji, w której pracuje główny bohater, pojawi się jego dawna miłość podkomisarz Ewa Rybczyńska. W tej roli Marta Żmuda-Trzebiatowska.
– Na razie nakręciliśmy tylko pierwszy odcinek, jeśli spodoba się publiczności, powstanie cały sezon – mówi Furmaniuk-Zaorska.
Po emisji pilota Polsat przeprowadzi badania na dwutysięcznej grupie widzów. Wcześniej stacja testowała w ten sposób inne seriale, m.in. „Hotel 52" czy „Szpilki na Giewoncie".
„Komisarz Rozen" ma być tzw. proceduralem – w każdym z 13 planowanych odcinków bohater będzie rozwiązywać inną sprawę kryminalną. Reżyserią zajął się Tomasz Szafrański, twórca serialu „Nowa", w którym Marcin Bosak także zagrał policjanta.
Komisarz Rozen 23.05 | Polsat | WTOREK