Reklama

Przenikliwa Końcówka Krystiana Lupy z Madrytu

Świetna inscenizacja Becketta z aktorami Almodovara kpi z fanatycznego optymizmu

Publikacja: 26.11.2010 18:29

Przenikliwa Końcówka Krystiana Lupy z Madrytu

Foto: materiały prasowe

W czasach Inkwizycji za spektakl w madryckim Teatro de la Abadia Krystian Lupa spłonąłby na stosie.

W laicyzującej się Hiszpanii być może nie wszyscy rozumieją biblijne aluzje. A to one sprawiają, że dramat odczytywany pół wieku temu jako wizja świata po katastrofie nuklearnej jest czarną komedią o człowieku, który dał się ukrzyżować, by zawrzeć przymierze z Bogiem. Beckett ulepił swój tekst z pokaleczonych judeochrześcijańskich motywów. Hamm, główny bohater o imieniu nawiązującym do syna Noego, siedzi na wózku inwalidzkim. Lupa zamknął go w pokrytym liszajami schronie. Oczy przesłania Hammowi chusta z krwawym odbiciem twarzy.

W alternatywnych, trącących herezją historiach reżyser od lat szuka prawdy o ludzkiej duszy. Ostatnio komponował wielogodzinne spektakle z aktorskimi improwizacjami. "Końcówkę" zmieścił w dwóch godzinach. Dodał do tekstu kilka detali, ale wzmocniły egzystencjalną wymowę utworu. Służącego Clova gra Susi Sanchez, bo aktorka może być emanacją św. Weroniki. Opiekuje się Hammem. W interpretacji Jose Luisa Gomeza znanego z "Przerwanych objęć" Almodovara jest kabotynem. Stara się wzbudzić litość. Marzy o środku sceny. A gdy się tam znajdzie – rozkłada ręce w geście ukrzyżowania. Na mgnienie oka – z fałszywym wstydem. W podobny sposób wtrąca do chaotycznych wspomnień uwagi o przebitym boku i dzieleniu chleba. A i tak nikt nie chce go słuchać.

Beckett zaczerpnął tytuł sztuki z szachów. Końcówka oznacza partię skazaną na przegraną. Pisarz, szydząc z nieudanego, jego zdaniem, dzieła stworzenia, chciał wbić gwóźdź do trumny misteriów Męki Pańskiej, które przez wieki w okresie Wielkanocnym krzepiły wiarę Europejczyków. W tym punkcie zbiegają się refleksje dramaturga i polskiego reżysera, myślącego o naszej cywilizacji w kategoriach wielkiego widowiska opartego na micie ofiary. Dlatego Hamm, będąc Chrystusem przedstawionym w karykaturalnym ujęciu teatru absurdu, jest równocześnie aktorem, któremu nie udało się zagrać roli Jezusa.

Zanim Lupa wyreżyserował madrycką "Końcówkę", pokazał w stołecznym Dramatycznym "Marilyn" – o tym, jak religię zastąpiło pogańskie misterium mediów. Potem zaś "Ciało Simone" o próbie spotkania z Bogiem. Z jednej strony intymnego, z drugiej epatującego cierpieniem. Lupa jest mistrzem w ujawnianiu paradoksów wyższych uczuć. Jego teatralna herezja polega na tym, że od razu wychwytuje ich śmieszność.

Reklama
Reklama

W "Końcówce" pokazał, że Europa nie chce oglądać bólu, a ci, którzy przypominają o śmierci, nie będą wysłuchani. Pojęli to Nagg i Nell, rodzice Hamma. Udają szczęście, mieszkając w trumnach. Cieszą się nawet z utraty nóg! Bogiem naszych czasów jest absurdalny optymizm.

Teatr
Brak ustawy o teatrze to absurd
Materiał Promocyjny
Bankowe konsorcjum z Bankiem Pekao doda gazu polskiej energetyce
Teatr
Teatr Umer i Lupy ocalony od zapomnienia. Już do obejrzenia w TVP VOD
Teatr
„Gaśnica Brauna" w rekonstrukcji procesu mordercy prezydenta Narutowicza
Teatr
„Tkocze” Mai Kleczewskiej z Grand Prix Boskiej Komedii
Materiał Promocyjny
Technologie, które dziś zmieniają biznes
Teatr
Nie żyje Piotr Cieplak, reżyser m. in. „Nart Ojca Świętego" Jerzego Pilcha
Materiał Promocyjny
Lojalność, która naprawdę się opłaca. Skorzystaj z Circle K extra
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama