Oba teksty znane są nie tylko dzięki wieloletniemu trwaniu na liście lektur szkolnych, ale i wpisaniu ich do naszej polskiej, zbiorowej wyobraźni.

Sienkiewiczowski „Potop”, druga część Trylogii, opowiadająca o potopie szwedzkim z lat 1655-1660, napisana została w latach 80. XIX wieku. Sienkiewicz stworzył ten cykl powieści historycznych „ku pokrzepieniu serc”, by Polacy żyjący pod zaborami uwierzyli, że nie wszystko stracone i niepodległą ojczyznę można odzyskać. Wielki powrót Trylogii dokonał się w wieku XX, gdy Jerzy Hoffman zabrał się za ekranizowanie sienkiewiczowskiego dzieła. W 1974 r. nakręcił „Potop” obsadzając w roli krewkiego chorążego Andrzeja Kmicica Daniela Olbrychskiego, a jego wybranki, zakochanej w nim Oleńki Billewiczówny, Małgorzatę Braunek. Warto wspomnieć, że przed „Potopem”, w 1969 r., był „Pan Wołodyjowski” (z Tadeuszem Łomnickim w roli tytułowej).

Czytaj więcej

Piekło i nadprzyrodzone światy w Teatrze TV

Te zrealizowane z rozmachem projekty usunęły w cień powieść – nie dlatego, że jej się sprzeniewierzały, ale z powodu wielokrotnych emisji telewizyjnych, które trwale zwizualizowały wyobrażenia czytelników. W pamięci pozostało wiele scen z filmu, dialogów i twarze bohaterów mające twarze aktorów. Stało się też tak dlatego, że zaproponowane przez Hoffmana wersje miały w sobie wszystko, co chciał dać czytelnikom Sienkiewicz – poczucie siły i wartości, pewności, że narodowe słabości i niedomagania mają moc przemiany w dobro. No i oczywiście, że miłość zwycięża wszystko.

I właśnie z tymi polskimi mitami podlewanymi sosem dobrego samopoczucia, postanowił zmierzyć się Michał Siegoczyński, autor scenicznej opowieści i zarazem jej reżyser – tak na deskach gdańskiego Teatru Wybrzeże, jak i w spektaklu Teatru TV.  

"Potop"

"Potop"

Foto: mat.pras. Teatr TV

Spektakl w Teatrze Wybrzeże miał premierę 29 marca 2025 r. Trwał 3 i pół godziny, z czego telewizyjni widzowie zobaczyli dwie godziny, do których został skrócony.

Co Janosik ma wspólnego z „Potopem”

Przedstawienie telewizyjne „na motywach” „Potopu” zaczyna się monologiem Kmicica, z tym, że nie tego, którego moglibyśmy się spodziewać historycznie, a obleczonego w mundur, powracającego z wojny. Wskrzesza dawne dzieje przypomnieniem, że wszystko zaczęło się od testamentu dziadka Oleńki, która dostała wybór między życiem z Kmicicem, a życiem w klasztorze. Drewniana, prosta chata staje się głównym elementem scenografii, przechodząc niezbędne przeobrażenia do opowiadania historii m.in. za sprawą obrotowej sceny. Dwa wątki dominują – miłości Kmicica i Oleńki (Piotr Witkowski, Katarzyna Borkowska) i historyczno-przygodowy. Sienkiewiczowskiemu „Potopowi” towarzyszą na każdym kroku odautorskie komentarze reżysera.

Feeria skojarzeń, wydarzeń z różnych epok, piosenek (od polskich przebojów z lat 60., poprzez piosenki oazowe, po hity techno i disco). By się zorientować, w jakim miejscu i czasie znajdują się bohaterowie – pojawiają się napisy pomagające zidentyfikować okoliczności

Dość napisać, że na scenie oprócz sienkiewiczowskich bohaterów pojawia się i sam autor, czyli Sienkiewicz, a także m.in. Daniel Olbrychski, Jerzy Hoffman, Witold Gombrowicz, Maria Konopnicka i Eliza Orzeszkowa, a nawet Janosik.

Czytaj więcej

Marek Kondrat po 25 latach znów w Teatrze Telewizji. Zagra w „Królu Maciusiu Pierwszym”

Czasem to zabawne, czasem ironiczne albo dające do myślenia, ale pewnie bardziej tym, którzy „Potop” w formie literackiej i filmowej już znają. Bez tego to tylko teledysk.

Musicalowa próba Zapolskiej

Jako przebój zapowiadana była nowa realizacja „Moralności pani Dulskiej” Gabrieli Zapolskiej. To wciąż jedna z najczęściej wystawianych sztuk na polskich scenach, której prapremiera odbyła się w 1906 r. w Teatrze Miejskim w Krakowie.  Przetłumaczono ją na 19 języków, w tym chiński, zaś grano na całym świecie. Wśród ponad 150 polskich wystawień wiele było sukcesami. Kilkakrotnie sztuka realizowana była dla Teatru Telewizji. Do najbardziej pamiętnych należą wersje: Lidii Zamkow (1968) z Zofią Jaroszewską w roli tytułowej, Józefa Słotwińskiego (1970) – z Wandą Łuczycką, Tomasza Zygadło (1992) – z Anną Seniuk. Jest jeszcze słynna realizacja Andrzeja Wajdy (1980), w której „Moralność pani Dulskiej” jest fragmentem ośmioczęściowej sagi „Z biegiem lat, z biegiem dni…”. W niej tytułową rolę zagrała Anna Polony.

W 2013 r. Marcin Wrona zrealizował „Moralność pani Dulskiej” jako „American Beauty”. Magdalena Cielecka zagrała współczesną perfekcyjną panią domu, dopracowaną w każdym szczególe businesswoman, żyjącą w pięknych wnętrzach rodem z magazynów mody, skupioną na sobie i realizacji swoich potrzeb. Dulska Cieleckiej odbywała podróż między różnymi epokami, rozpoczynając ją na początku XX wieku, przez lata 60. aż do współczesności, co widoczne było także w kostiumach i rekwizytach. Na festiwalu Dwa Teatry ten głęboko przemyślany spektakl otrzymał dwie nagrody – za reżyserię i rolę tytułową.

Magdalena Cielecka w roli Dulskiej

Magdalena Cielecka w roli Dulskiej

Foto: Archiwum TVP

Doceniony spektakl Marcina Wrony

Obecna realizacja jest dziełem Agnieszki Glińskiej i Franciszka Przybylskiego. Akcję osadzili  w latach 30. XX wieku, a do kamienicy, w której mieszka rodzina Dulskich, widzowie zaglądają dzięki kamerze, która znad miasta zniża się do wybranego okna. Do tekstu Zapolskiej twórcy spektaklu dopisali teksty piosenek, które wykonują bohaterowie – pojedynczo i wspólnie. I aby rzecz była jeszcze bardziej atrakcyjna, czynią to w choreograficznych numerach.

Spektakl trwa 75 minut, więc tekst Zapolskiej podawany jest często bardzo szybko, tracąc na przekazie. Dulska Kingi Preis pokrzykuje i nie przestaje mieć groźnej miny. Kiedy wypowiada swoje zdania „firmowe” – „kobieta powinna przejść przez życie cicho i spokojnie”, „skromność to skarb dziewczęcia”, „w porządnej kamienicy wypadki się nie trafiają” – widzowie przeczytać je mogą w formie neonowych napisów pojawiających się na ekranie. Jednak ta sytuacja ma miejsce tylko do pewnego momentu spektaklu, bo potem zanikają.

Dulski (Olaf Lubaszenko) zinterpretowany został jako oderwany od czasu i przestrzeni marzyciel, który unosi się nad ziemią, a kiedy i tego za mało – wylatuje przez okno. Najciekawsza, najbardziej dramatyczna postać to Hanka (Maja Wolska) – silna w sposób wzbudzający respekt. No i nie bez znaczenia jest jej wzrost, dający rodzaj dominacji nad domownikami, w tym i Dulską. Piosenki, które potraktowano jako wyjątkowy atut tej realizacji – nagrane zostały nawet na płytę.

Kinga Preis w roli Dulskiej

Kinga Preis w roli Dulskiej

Foto: mat.pras. TVP

Nie jestem jednak przekonana, czy musicalowe zapędy realizatorów sprawiły, że „Moralność pani Dulskiej” została twórczo odczytana na nowo.

Warto przypomnieć, że telewizyjna premiera spektaklu w reżyserii Marcina Wrony w 2013 r. zgromadziła niemal 2,5 mln widzów. Wyemitowany 18 maja premierowo w TVP1 spektakl w realizacji Agnieszki Glińskiej i Franciszka Przybylskiego - 460 tys. widzów, a i tak jest to drugi najlepszy wynik spektaklu Teatru Telewizji w 2026 r., po „19.Południku” Juliusza Machulskiego (2003), który miał 549 tys. widzów. Dla „Potopu” w zestawieniu pięciu najchętniej oglądanych spektakli zabrakło miejsca.