Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie prognozy ma Komisja Europejska dla Polski na lata 2026-2027 w zakresie dynamiki PKB, inflacji i poziomu bezrobocia.
  • Jakie są prognozy KE dla deficytów fiskalnych i długu publicznego Polski.
  • Jakie są prognozy KE dla całej UE oraz jak Komisja ocenia przygotowanie na szok energetyczny.

KE nie zrewidowała w dół prognozy dla polskiego PKB względem poprzedniej, z listopada. Zrobiono to dla przewidywań wobec całej UE (z 1,4 proc. do 1,1 proc.), ale w przypadku Polski oceniono, że wysoki efekt przeniesienia w dużej mierze zrekompensuje zakładany negatywny wpływ konfliktu na Bliskim Wschodzie. To „przeniesienie” to statystyczny efekt polegający na tym, że rozpęd polskiej gospodarki szczególnie z drugiej połowy 2025 r. (gdy rosła w tempie około 4 proc. r/r) będzie jeszcze rzutował na tegoroczne statystyki.

Czytaj więcej

GUS podał szacunek PKB Polski w pierwszym kwartale. Gorzej od średnich prognoz

KE oczekuje, że w 2026 r. spowolni tempo wzrostu konsumpcji prywatnej ze względu na hamowanie wzrostu realnych dochodów do dyspozycji. To złożenie dwóch czynników: z jednej strony płace rosną coraz wolniej, z drugiej: rosną ceny paliw i nośników energii. Zrewidowała prognozę inflacji w 2026 r. z 2,9 do 3,6 proc., jednocześnie obniżyła jednak szacunki w 2027 r.: z 3,7 do 2,9 proc. Jeszcze jesienią 2025 r. zakładała w szacunkach wejście w życie systemu ETS2. Teraz, ze względu na jego opóźnienie, już tego nie uwzględnia, a jednocześnie oczekuje stopniowej normalizacji sytuacji na rynku surowców energetycznych. Komisja oczekuje, że ich ceny będą spadać, acz pozostaną około 20 proc. powyżej poziomów sprzed wojny.

KE: w 2027 r. polska gospodarka wyraźnie wyhamuje

W zasadzie brak hamowania tempa wzrostu gospodarczego w 2026 r. (3,5 proc. r/r względem 3,6 proc. w 2025 r.) Polska będzie zawdzięczać wyższemu wkładowi inwestycji ze względu na większe wykorzystanie funduszy UE. Jednocześnie KE oczekuje też rosnącego znaczenia inwestycji obronnych.

W 2027 r. inwestycje nie będą nas już jednak tak ciągnąć. Przy słabszej konsumpcji prywatnej, niższej absorpcji środków z UE i wciąż gorszych wynikach eksportu niż importu, tempo wzrostu PKB ma według KE przyhamować poniżej 3 proc. r/r, po raz pierwszy od czterech lat.

Cały czas jednak polska gospodarka będzie wiodącą w całej UE, jeśli chodzi o tempo wzrostu. Na 2026 r. Komisja Europejska lepsze prognozy ma tylko dla maleńkiej Malty, na 2027 r. dla Malty i Irlandii.

Czytaj więcej

Koniec deflacji w polskim przemyśle. Dane o produkcji nieco gorsze od prognoz

Sytuacja na polskim rynku pracy ma pozostać stabilna. Stopa bezrobocia ma utrzymywać się w okolicach 3 proc. (mowa o metodologii Międzynarodowej Organizacji Pracy, tj., jaki odsetek badanych deklaruje, że nie ma pracy, ale jej szuka), o połowę niższa od unijnej średniej i w zasadzie najniższa w UE.

Najwyższy deficyt i szybko rosnący dług publiczny Polski w UE

Komisja Europejska nie doszacowała – jak zresztą cały rynek – poziomu polskiego deficytu fiskalnego w 2025 r.: wyniósł 7,3 proc. PKB, KE spodziewała się 6,8 proc. Z tej przyczyny przesunęła teraz nieco w górę jego trajektorię w kolejnych latach. Wciąż zakłada jednak stopniową konsolidację fiskalną: w 2026 r. deficyt ma wynieść 6,5 proc. PKB, nawet poniżej prognoz naszego Ministerstwa Finansów (6,8 proc.), a w 2027 r. 6,3 proc. „Rząd wdraża umiarkowane ograniczenia wydatków, w szczególności w zakresie wynagrodzeń pracowników i inwestycji” – pisze KE, wspomina też m.in. o podwyżce podatku CIT od banków czy wdrożeniu obowiązkowego KSeF.

Deficyty fiskalne Polski w 2026 i 2027 r. mają być najwyższe w całej UE, przy unijnej średniej w okolicach 3,5-3,6 proc. PKB. To zresztą niemały wzrost względem 2025 r. (3,1 proc. PKB), co Komisja wyjaśnia m.in. osłabioną aktywnością gospodarczą, wyższymi kosztami obsługi długu, rosnącymi wydatkami na obronność oraz kosztami działań osłonowych na cenach nośników energii.

Dług publiczny Polski ma według KE wzrosnąć w 2026 r. do 64,5 proc. PKB, a w 2027 r. do 68,3 proc. PKB (z 59,7 proc. PKB w 2025 r.).

Czytaj więcej

Mocne hamowanie na rynku pracy. Tak wolno płace w firmach nie rosły od ponad pięciu lat

Wśród ryzyk dla prognozy długu i deficytu Komisja wymienia koszty przedłużanego programu CPN, a także niepewność polityczną co do wdrażania planowanych działań po stronie dochodowej budżetu.

Jak zauważa Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE, projekcja długu jest jednak niższa od przedstawionej przez resort w kwietniu. „I to mimo że KE nie uwzględnia projektu wdrożenia w 2026 r. podatku od nadzwyczajnych zysków (tzw. windfall tax), skierowanego do przedsiębiorców prowadzących działalność w obszarze rynku ropy naftowej oraz zapowiedzianych podwyżek akcyzy i opłaty cukrowej w 2027 r., które KE wskazuje jako pozytywny czynnik ryzyka dla prognozy” – zauważa Ministerstwo.

Szok energetyczny i droższa energia hamują gospodarkę UE

Jak wspomniano, Komisja Europejska dla całej UE spodziewa się po 2026 r. wolniejszego tempa wzrostu gospodarczego niż oczekiwała jesienią ub.r. (1,1 proc. vs. 1,4 proc.), niższego też niż w 2025 r. (1,5 proc.). „Skok cen energii oznacza wyższe rachunki dla gospodarstw domowych oraz gwałtowny wzrost kosztów dla firm, co obniża zyski w wielu branżach, skutecznie przekierowując dochód z gospodarki UE do krajów eksportujących energię” – napisano w raporcie.

Zwrócono uwagę, że początek konfliktu w Iranie doprowadził do spadku zaufania konsumentów do najniższego poziomu od 40 miesięcy, a wszystko w warunkach narastających obaw o wzrost inflacji i utratę miejsc pracy. Jednocześnie oceniono, że gospodarka UE jest lepiej przygotowana do absorpcji obecnego szoku, a inwestycje w odporność energetyczną (dywersyfikacja dostaw, dekarbonizacja, zmniejszenie zużycia energii) po pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę przynoszą efekty.