Spektakl przywołuje przełomową publikację z 2004 r. Pawła Huellego na łamach „Rzeczpospolitej” (22-23 maja), zatytułowaną „Zrozumieć diabła”. Paweł Huelle napisał: „Ten kapłan zupełnie nie rozumie Ewangelii i przeciwstawia się ostentacyjnie nauczaniu papieża. Jest po prostu mutacją polskiego endeka z moczarowską, komunistyczną fobią plucia na obcego: Żyda, pedała, euroentuzjastę. To chory człowiek, nieszczęśliwy w gruncie rzeczy i potłuczony, który polskość wymieniłby w każdej chwili na dowolny paszport – volksdeutscha, Irakijczyka, Rosjanina – gdyby szły za tym piękne szaty, nowe limuzyny, tytuły i ordery – przypinane do jego białego, przypominającego styl pułkownika Kadafiego munduru, w który ksiądz prałat tak lubi się przyodziewać (...). Przemawia jak gauleiter, gensek, nie jak kapłan. Nie wiem, ile razy jeszcze w kościele św. Brygidy usłyszę, że Żydzi zniszczyli nasz kraj, a Unia Europejska jest spiskiem zawiązanym w celu zniszczenia Polski”.
Ksiądz Henryk Jankowski w Teatrze TV rozmawia z diabłem czytając artykuł „Rzeczpospolitej”
Jankowski grany znakomicie przez Rafała Dziwisza, aktora Teatru im. Słowackiego w Krakowie, czyta publikację na swój temat w dawnej, wielkoformatowej „Rzeczpospolitej” podczas rozmowy z Diabłem, granym równie znakomicie przez Juliusza Chrząstowskiego.
W kwietniu 2006 r. Sąd Apelacyjny w Gdańsku uznał prawomocnie, że pisarz Paweł Huelle nie musi przepraszać ks. Henryka Jankowskiego za „naruszenie dóbr osobistych i oddala powództwo gdańskiego kapłana”, czego domagał się proboszcz św. Brygidy.
Czytaj więcej
Teatr TV premierą „Wszystko na sprzedaż” w reżyserii Agnieszki Jakimiak i Mateusza Atmana włącza się w rozpoczęty właśnie Rok Andrzeja Wajdy. „Rzec...
To, że ks. Henryk Jankowski był kapelanem Solidarności, spowiednikiem Lecha Wałęsy i tak jak on ikoniczną postacią zrywu robotników w 1980 r., a później walki z komunistycznym systemem, a jednocześnie oskarżany był o pedofilię – nie mieści się w głowie. W odbiorze pokoleń, które nie były świadkami przełomu Solidarności, może stawiać pod znakiem zapytania moralny dorobek czasu przełomu, współtworzony przez Kościół i Jana Pawła II w 1980 r. i 1998 r. Czy trzeba było płacić taką cenę?
Oto kapłan, figurujący na zdjęciach historycznych wydarzeń, podejmujący na plebanii św. Brygidy czołowych polityków wolnego świata, odwiedzających PRL – jednocześnie miał krzywdzić dzieci przy okazji lekcji religii lub posługi ministranckiej. Procesy ofiar były wyciszane. Wstrząsające świadectwo dziewczynki, zgwałconej przez Jankowskiego, która była z nim w ciąży i popełniła samobójstwo, gdy rodzice nie dali wiary jej relacji („może teraz mi uwierzycie” – napisała przed śmiercią) przywołane jest w monologu dorosłej już przyjaciółki granej przez Agnieszkę Kwietniewską.
Diabeł współbohaterem „Prałata” w Teatrze TV
Diabeł Chrząstowskiego jest współbohaterem „Prałata” i częścią symbolicznego procesu, jaki autorzy spektaklu wytoczyli Jankowskiemu, ponieważ polskie elity i wymiar sprawiedliwości nie odważyli się rozliczyć przestępstw księdza. Pewnie z różnych powodów – politycznych zasług i pozycji Jankowskiego, obawy przed skandalem lub nie dowierzając, że tak zasłużony ksiądz mógł mieć na sumieniu krzywdę wielu młodych ludzi.
Jednocześnie zarówno spektakl, jak i dramat, nie są jednym z tych widowisk, w których artyści biczujący negatywnego bohatera sami nie podlegają ocenie. Mamy wątek specyficznej aury pracy artystów: przedstawiając największe dramaty – sami są niewolni od wad i słabości, padają ofiarami własnych emocji oraz ambicji powiązanych z finansowym kontekstem, a także zawodowymi problemami środowiskowych hierarchii. Oczywiście – wszystko przy zachowaniu proporcji.
Czytaj więcej
Polski rynek nagrań muzycznych w 2025 r. urósł o 14,2 proc. rok do roku, osiągnął wartość blisko 971 mln zł i awansował na 16. miejsce w światowym...
Reżyserka, grana przez Helenę Urbańską, walczy o suwerenność. W specyficzny sposób został pokazany dyrektor Teatru TV (Andrzej Kłak), poddany presji Diabła, który chroni tajemnice Kościoła, ale też wystawiony na pokusy sławy: oto podjął się pokazania trudnego tematu w przeciwieństwie do poprzedników, honorujących nieformalny cyrograf, podpisany z Diabłem.
To z jednej strony prawda, ale i ryzykowna laurka, na jaką uważać powinien każdy menedżer kultury. Wszak pycha przed klęską kroczy, a autorzy tekstów wysyłanych do Teatru TV, jak i każdej instytucji kultury, mogą mieć pokusę emablowania decydentów kierujących sztuki do produkcji. Chyba że mamy do czynienia z ironicznym ostrzeżeniem, bo przecież żaden dyrektor nie powinien marzyć o szarfach i medalach jak gdański prałat.
Ks. Henryk Jankowski w „Prałacie” przyznaje się do winy
O wyjątkowości spektaklu przesądza forma – odrealniona, choć zakorzeniona w faktach. Znajdujemy się w kościele spowitym kadzidłem (a może to raczej dym z piekła rodem), gdzie młodzi chłopcy-ministranci uczestniczą w pełnym ufności rytuale. Niewinność wyraża przejmujący dziecięcy śpiew, przestrzegający „Idzie diabeł”. Potem stają się ofiarami i sędziami w perukach. Pada pytanie: jak to możliwe, że Bóg pozwolił na to, co się działo z dziećmi na plebanii św. Brygidy. Jak to możliwe, że wciąż przestępcy przebrani za księży „bawią się w chowanego” z wymiarem sprawiedliwości?
Twórcy dają prałatowi szansę – może przyznać się do win i dokonać ekspiacji. Zaś reżyserka realizująca spektakl w spektaklu, wyraża bezkompromisowość artystów: opinia księdza, do którego odwiedzin w piekle namawia Diabeł (advocatus diaboli) wydaje się przesadną troską o komfort przestępcy na tle skali wcześniejszych zaniedbań aparatu sprawiedliwości i krzywdy dzieci. Pomnik prałata zostaje obalony – symbolicznie i dosłownie.
Czytaj więcej
Trwa ostra wymiana zdań między administracją Trumpa i hollywoodzką gwiazdą. Nie wiadomo: śmiać się czy płakać?
„Diabeł i dziewczyna”. Podarte zdjęcie Jana Pawła II
To niejedyny ostatnio spektakl Marcina Libera o winach Kościoła. Niedawno (27 marca) w Nowym Teatrze w Poznaniu odbyła się prapremiera „Diabła i dziewczyny” Małgorzaty Sikorskiej-Miszczuk, inspirowanej historią Sinéad O’Connor, która urodzona w katolickiej rodzinie – przed śmiercią była muzułmanką.
Czytaj więcej
Cztery premierowe spektakle Teatru TV w ciągu miesiąca to deklaracja bogactwa wartościowych propozycji i finansowych możliwości. Można być pewnym t...
W poznańskim spektaklu pojawia się Jan Paweł II, przypomniana jest sprawa słynnego podarcia zdjęcia papieża-Polaka, po których wokalistka została poddana ostracyzmowi nawet wśród fanów rocka. Jak się okazuje, to Sinéad miała rację: jej krytyka Kościoła poprzedziła ujawnienie wielu przestępstw osób duchownych wobec dzieci, co stało się tematem dochodzenia specjalnej komisji.
W „Dziewczynie i śmierci” również pojawia się Diabeł – znakomity Ildefons Stachowiak gra w kostiumie arcybiskupa, zaś inni hierarchowie starają się pośmiertnie uzyskać od Sinéad zgodę na to, by została świętą Kościoła. Sekundujący O’Connor Jezus sugeruje, że nie warto wzmacniać instytucji, która od wieków nadużywa jego imienia i nie chce się zreformować, gromadząc na eksponowanych stanowiskach podejrzane indywidua.
„Diabeł i dziewczyna" Małgorzaty Sikorskiej-Miszczuk w Teatrze Nowym w Poznaniu w reżyserii Marcina Libera
W irlandzkim kostiumie Liber oraz Sikorska-Miszczuk stawiają także pytanie o to, co dalej z polskim Kościołem, skoro – pokazuje to „Prałat” – tacy duchowni jak ksiądz Jankowski mogą spodziewać się osądzenia tylko w sztuce drukowanej w miesięczniku „Dialog” oraz w telewizyjnym spektaklu.
Premiera „Prałata” odbędzie się 13 kwietnia, spektakl będzie dostępny w VOD.