Reklama

„Życie pani Pomsel” w Teatrze Polonia. Kobieta niemiecka

„Życie pani Pomsel” to spowiedź stenotypistki Goebbelsa, która jednak mówi też gorzkie prawdy o nas i o naszej rzeczywistości.

Publikacja: 26.09.2022 03:00

Anna Seniuk (na zdjęciu) po raz pierwszy występuje w monodramie

Anna Seniuk (na zdjęciu) po raz pierwszy występuje w monodramie

Foto: FOTON/PAP

W Teatrze Polonia Anna Seniuk przez niemal dwie godziny siedzi w fotelu i opowiada bez wielkich emocji o życiu pewnej Niemki. Trzeba aktorki takiej jak ona – potrafiącej nadać rangę każdemu zwykłemu słowu, by w opowieści kobiety, która sądzi, że w jej życiu nie wydarzyło się nic szczególnego, widz dojrzał siebie. I z gorzką refleksją pomyślał, że jak pani Pomsel żyje w swoim prywatnym świecie, starając się nie dostrzegać zła wokół.

Brytyjski dramaturg Christopher Hampton dostał do dyspozycji 30 godzin nagrań wywiadu, na jaki u schyłku długiego życia zgodziła się Brunhilde Pomsel, wieloletnia pracownica hitlerowskiego aparatu propagandy i stenotypistka Josepha Goebbelsa. Spektakl nie odsłania jednak zakulisowych wydarzeń III Rzeszy. Dowodów na działanie totalitarnego systemu nazistowskiego tu nie ma, a wojna toczy się głównie gdzieś w oddali.

Czytaj więcej

Zbigniew Raszewski: Znawca teatru i Ani z Zielonego Wzgórza

To jest historia niemieckiej kobiety nawykłej od dzieciństwa do porządku i obowiązku. Nawet gdy radzieckie wojska dochodzą już do Bramy Brandenburskiej, spieszy się, by jak każdego dnia stawić się do pracy w Ministerstwie Propagandy.

Pytana o przeszłość pani Pomsel ma 102 lata, nie potrafi powiedzieć, co robiła pół godziny temu, ale doskonale pamięta, że na stażu dostawała 45 marek miesięcznie, by dojść do 500 marek pensji w ministerstwie. Wie, że w ciągu lat wiele się wokół zmieniło. Na przykład Żydzi, którzy pracowali z nią lub z którymi się wręcz przyjaźniła, po prostu poznikali, lecz nie zastanawiała się, co się z nimi stało. Podobno wyjechali na Wschód.

Reklama
Reklama

Nie zaglądała do dokumentów, które przechodziły przez jej ręce. Z koleżankami i kolegami chodziła po pracy do restauracji, Goebbels był porządnym, choć oschłym szefem, ale miał wspaniałą żonę i urocze dzieci.

Historia nie wdziera się zbytnio w ten monolog także w filmowych wstawkach, którymi reżyser Grzegorz Małecki przedzielił sekwencje opowieści. Oglądamy kabarety, dancingi, zawody sportowe, filmowe gwiazdy.

Czytaj więcej

Prezydent Zełenski zobaczy polski spektakl o sobie

Tylko kiedy słyszymy przemówienie Goebbelsa wzywającego Niemców do akceptacji wojny totalnej ze światem, a odpowiada mu krzyk rozentuzjazmowanego tłumu, robi się ponuro. Jakbyśmy podobne słowa i okrzyki słyszeli dzisiaj, niezbyt daleko od nas. To jest bowiem opowieść i o naszym świecie, o tym, że nie przeszkadza nam, że „inni” mogą pewnego dnia zniknąć, że rzeczywistość pełna jest zakłamania i nieprawdy. Ważne jest, by nasze pensje rosły.

Anna Seniuk wcieliła się w kobietę znacznie starszą od niej. Porusza się więc z pewnym trudem, woli siedzieć w fotelu. Mówi głosem przyciszonym, ale stać ją na żart i ronię. A niekiedy puentuje opowieść krótkim, ostrym „No!”, niemal takim, jaki przed laty Roman Wilhelmi dodał Nikodemowi Dyzmie. I wtedy wiadomo było, że należy się go bać.

Teatr
„Albo jesteś pod Putinem, albo z nim walczysz”. Rosyjski reżyser Iwan Wyrypajew dla „Rzeczpospolitej”
Teatr
Spektakl na czwartą rocznicę agresji Rosji na Ukrainę
Teatr
Komisja programu Teatr Ministerstwa Kultury poszła drogą wykluczeń. Niszowi eksperci sabotują festiwale
Teatr
Rzeź kilku czołowych festiwali w Instytucie Teatralnym
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama