Do zamachu przyznali się - niemal jednocześnie - dżihadyści z Daesh i arabscy separatyści z Iranu. Iran oskarża jednak USA i jego bliskowschodnich sojuszników o wspieranie terrorystów.
Czytaj także: Zamach na Strażników Rewolucji
- Widzieliście jak potrafimy się mścić... I zobaczycie naszą odpowiedź, która będzie miażdżąca i dewastująca i wszyscy pożałujecie, tego co zrobiliście - powiedział Hossein Salami, który przemawiał przed pogrzebem ofiar zamachu w Ahwaz, relacjonowanym przez państwową telewizję.
Reuters przypomina, że Chuzestan, w którym doszło do zamachu, to region Iranu graniczący z Irakiem, zamieszkiwany przez dużą mniejszość etnicznych Arabów.
Zamach w Iranie zbiegł się w czasie z wypowiedzią osobistego adwokata Donalda Trumpa, byłego burmistrza Nowego Jorku Rudy'ego Giulianiego, który stwierdził, iż sankcje nałożone na Iran po jednostronnym wycofaniu USA przez Trumpa z wielostronnego porozumienia nuklearnego z tym krajem, mają na celu obalenie reżimu ajatollahów. Departament Stanu USA w odpowiedzi stwierdził, że poglądy Giulianiego nie są poglądami amerykańskiej administracji.
Reuters spekuluje, że odpowiedzią Strażników Rewolucji na zamach może być wystrzelenie rakiet przeciwko celom związanym z grupami, działającymi w Iraku lub Syrii, które Iran oskarża o wsparcie dla terrorystów stojących za atakiem w Chuzestanie.
Po zamachu w Teheranie w 2017 roku Strażnicy Rewolucji wystrzelili rakiety przeciwko celom związanym z grupą działającą we wschodniej Syrii.