Ambasador Rosji Siergiej Andriejew został wezwany do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Miało to związek z wypowiedziami prezydenta Władimira Putina, który kilka dni temu obarczył Polskę współodpowiedzialnością za "rozbiór Czechosłowacji".

Putin stwierdził wówczas, że wejście oddziałów Wojska Polskiego pod dowództwem gen. Bortnowskiego na teren Zaolzia oznaczało udział Polski w rozbiorze Czechosłowacji w 1938 roku.

Czytaj także: 

Błaszczak:

 

Oczekiwalibyśmy wsparcia od opozycji


Macierewicz:

 

Tusk milczał. Prowadził tajne rozmowy z Putinem


Bielan: Po 6 stycznia prezydent zabierze głos

- Dlaczego tak zareagowali? Dlaczego wezwali ambasadora? Odpowiedź jest bardzo prosta - aby natychmiast odwrócić sytuację na swoją korzystać. Aby powiedzieć: "może tak się stało, ale nie dokładnie tak" - oceniła wczoraj wieczorem Maria Zacharowa, rzeczniczka MSZ Rosji.

Zacharowa dodała, że w 2020 roku minie 75 lat odkąd Rosja niezmiennie zajmuje swoje stanowisko w sprawie wyniku drugiej wojny światowej. Stanowisko Moskwy opiera się na opisach prawnych i procesach w Norymberdze.