Starmer ma solidną w przewagę w wyścigu o przejęcie schedy po Jeremym Corbynie - wynika z pierwszego sondażu, dotyczącego przywództwa u laburzystów. Sekretarz ds. brexitu w gabinecie cieni uzyskał 31 procent poparcia i wyprzedził Rebeccę Long-Bailey (w gabinecie cieni piastującej funkcję minister gospodarki), którą poparło 20 procent respondentów.

Ta dwójka ma sporą przewagę nad resztą stawki. Na trzecim miejscu znalazła się Jess Phillips, posłanka do Izby Gmin, znana szerzej m.in. z pozostawienia swojego dziecka przed 10 Downing Street, rezydencją i biurem premiera Wielkiej Brytanii w Londynie, w proteście przeciwko zmuszaniu szkół do wcześniejszego zamykania się z powodu braku funduszy.

Dowiedz się więcej: Wielka Brytania: Posłanka w proteście zostawiła syna przed Downing Street 10

Phillips uzyskała 11 procent i wyprzedziła Yvette Cooper (była kontrkandydatką Corbyna w wewnątrzpartyjnych wyborach w 2015 roku) oraz Clive'a Lewisa (po 7 procent), Emily Thornberry (obecna minister zagranicznych w gabinecie cieni, uznawana za największą faworytkę) oraz minister ds. ochrony środowiska w gabinecie cieni Lisę Nandy (5 procent).

YouGov przeprowadził sondaż wśród 1059 członków Partii Pracy w ciągu ostatnich 10 dni grudnia. Respondenci zostali poproszeni o ustawienie kandydatów w kolejności uwzględniającej ich preferencje, tak jak będzie to miało miejsce podczas formalnego głosowania.

Partia Pracy stosuje taki system wyboru przewodniczącego, w którym członkowie ugrupowania proszeni są uszeregowanie kandydatów. Jeśli nikt nie dostanie więcej niż 50 procent głosów, w każdej turze usuwa się jednego, najgorszego kandydata, a głosy wyeliminowanego są rozdzielane między pozostałych.

To oznacza, że w finałowej turze Keir Starmer wygrałby z Long-Bailey, jak podkreśla Sky News - ulubienicą wielu osób wokół Corbyna - 61 procent do 39 procent.