Umowa została już przyjęta przez przywódców 27 państw UE w czasie szczytu w Brukseli 25 listopada. Teraz musi jeszcze ratyfikować ją brytyjski parlament, który zagłosuje nad nią 11 grudnia. Los umowy jest niepewny, ponieważ przeciwna umowie jest nie tylko brytyjska opozycja, ale również wielu polityków rządzącej Wielką Brytanią Partii Konserwatywnej.

- Biorąc pod uwagę trudne okoliczności tych negocjacji i ekstremalną złożoność wszystkich kwestii związanych z wyjściem Wielkiej Brytanii (z UE), umowa jest na stole... to jest jedyna możliwa umowa i najlepsza z możliwych - mówił Barnier. To nawiązanie do apeli przeciwników umowy w kształcie wynegocjowanym przez May w Wielkiej Brytanii. Wielu z nich przekonuje, że umowę można renegocjować.

- Teraz jest czas na ratyfikację - przekonuje Barnier.

Bank Anglii ostrzegł w środę, że jeśli Wielka Brytania wyjdzie z UE bez porozumienia (tzw. twardy brexit), skutki takiego scenariusza dla jej gospodarki będą nawet gorsze niż skutki wielkiego kryzysu finansowego sprzed 10 lat.

- To nie jest kwestia wygranych i przegranych, ponieważ brexit to sytuacja w której obie strony przegrywają - mówił Barnier. - Nie ma żadnej wartości dodanej - stwierdził.

Główny unijny negocjator ds. brexitu przekonywał jednocześnie, że jest przekonany, iż Wielka Brytania i UE będą w stanie współpracować po 29 marca 2019 roku, gdy Wielka Brytania nie będzie już członkiem UE.

W czasie debaty w PE eurodeputowany z Wielkiej Brytanii, były lider Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa Nigel Farage wyraził nadzieję, że brytyjska Izba Gmin odrzuci umowę, którą nazwał "najgorszą umową w historii".