Clinton, była sekretarz stanu, w 2016 roku przegrała w wyborach prezydenckich z Donaldem Trumpem otrzymując większą bezwzględną liczbę głosów, ale uzyskując mniej głosów elektorskich, które w USA mają decydujące znaczenie.

Teraz Clinton deklaruje, że w kolejnych wyborach na pewno nie wystartuje. - Nie kandyduję, ale będę nadal pracować, i mówić, i bronić tego, w co wierzę - powiedziała Clinton.

- Chcę, żeby ludzie zrozumieli, że zamierzam nadal otwarcie mówić (o tym co myślę - red.). Nigdzie się nie wybieram - dodała.

Słowa Clinton ucinają spekulacje na temat jej ewentualnego startu w prawyborach prezydenckich.

Na pytanie czy w takim razie Clinton zamierza ubiegać się w przyszłości o urząd gubernatora, burmistrza, lub jakikolwiek inny urząd obsadzany w drodze wyborów, była sekretarz stanu odparła, że raczej nie będzie to miało miejsca. Dodała, że kocha mieszkać w Nowym Jorku i jest wdzięczna za czas, jaki spędziła w Senacie reprezentując ten stan.

Clinton przyznała też, że niepokoi ją obecna sytuacja w USA - jej zdaniem w kraju doszło nie tylko do polaryzacji, ale wręcz do stworzenia "wrogich obozów", czego w swoim dorosłym życiu nigdy wcześniej w Stanach Zjednoczonych nie widziała.

CNN jeszcze w styczniu informowało, że trzy osoby z otoczenia Clinton twierdziły, iż nie wyklucza ona całkowicie kolejnego startu w wyborach prezydenckich.