Dziennikarze portali Wirtualna Polska i money.pl twierdzą, że dotarli do byłej pracowniczki kancelarii Romana Giertycha, na którą w Liechtensteinie zarejestrowano podmiot. Za jego pośrednictwem – według doniesień medialnych – przelano niemal milion złotych do spółki należącej do polityka. Jak wskazano, wspólniczką w tej strukturze była Rosjanka posiadająca francuski paszport, zajmująca się obsługą rosyjskich interesów w rajach podatkowych. Terminy oraz wysokości przelewów pokrywają się z danymi znanymi z akt sprawy Polnordu. Mimo to prokuratura nie przesłuchała tych kobiet ani nie zwróciła się o dokumentację dotyczącą spółki z Liechtensteinu, a zarzuty wobec Giertycha zostały umorzone bez dokładnego zbadania tych wątków – podkreślono.
Czytaj więcej
Prokurator Sylwia Chamerska nadzorująca śledztwo, w którym podejrzanym był Roman Giertych, była przeciwna umorzeniu postępowania. Została odwołana...
Wirtualna Polska i money.pl: Kancelaria Giertycha otrzymywała pieniądze od podmiotu zarejestrowanego w Liechtensteinie
Podmiot Utriusque Iuris Anstalt, o którym mowa, miał zostać zarejestrowany w Liechtensteinie. Jak wyjaśniają portale, jego nazwa pochodzi z łaciny i oznacza „obojga praw”. „To tradycyjne określenie doktora prawa cywilnego i kanonicznego. Warto tu dodać, że Barbara Giertych ukończyła prawo kanoniczne na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego i prawo świeckie na UAM w Poznaniu. Ma też doktorat” – czytamy. „Anstalt (dosłownie »zakład« lub »instytucja«) to forma prawna dostępna wyłącznie w Liechtensteinie. Może prowadzić działalność gospodarczą, posiadać majątek i zawierać umowy. Ale nie musi ujawniać, kto za nią stoi. Według prawników i ekspertów ds. przeciwdziałania praniu pieniędzy Anstalt to struktura szczególnie trudna do prześwietlenia przez organy ścigania” – wskazano.
W publikacji Wirtualnej Polski i money.pl przeczytać można m.in., że kancelaria Giertycha otrzymywała pieniądze od podmiotu. Łącznie chodzi o kwotę blisko 1 mln zł. „Pieniądze przeszły przez raj podatkowy w Liechtensteinie, a ich pochodzenie dodatkowo ukrywano przez powiązanie ze spółką w Panamie, innym raju podatkowym. Jako zarządcę podmiotu w Liechtensteinie, przez który płynęły setki tysięcy złotych, wpisano pracownicę kancelarii Giertycha. Podmiot został postawiony w stan likwidacji 20 dni po ostatnim przelewie do kancelarii Giertycha. Podmiot reprezentowała Rosjanka obsługująca rosyjskie interesy w rajach podatkowych” – wskazują Wirtualna Polska i money.pl.
Czytaj więcej
Kancelaria Romana Giertycha zarobiła 8,7 mln zł brutto od Getin Noble Banku Leszka Czarneckiego na umowie, której celem było opóźnianie procesów ws...
Zdaniem dziennikarzy daty oraz kwoty przelewów mają pokrywać się z tymi, które pojawiają się w aktach sprawy dotyczącej spółki Polnord. Jak podkreślono, środki miały być powiązane z pieniędzmi, które według prokuratury zostały wcześniej nielegalnie wyprowadzone z tej firmy. Przypominamy, że 16 stycznia ubiegłego roku Prokuratura Regionalna w Lublinie prowadząca śledztwo o wyprowadzanie pieniędzy z Polnordu umorzyła śledztwo przeciwko Romanowi Giertychowi, który miał w sprawie, od października 2021 r., status podejrzanego m.in. o działanie na szkodę spółki.
„Za przelewami stał Sebastian J. ps. ‚Foka’, czyli najbliższy współpracownik Romana Giertycha. A pieniądze pochodziły według prokuratury z przestępstwa. Przelewane kwoty pokrywają się z kwotami i datami przelewów ze środkami, które według prokuratury zostały nielegalnie wyprowadzone z firmy Polnord” – czytamy.
Według ustaleń dziennikarzy, w sprawie nie przesłuchano kluczowych osób – także kobiet powiązanych z podmiotem w Liechtensteinie – ani nie zabezpieczono dokumentacji dotyczącej spółki. Zarzuty wobec Romana Giertycha zostały ostatecznie umorzone. „Śledczy za czasów Ziobry uważali, że wierzytelność, od której wszystko się zaczęło, jest fikcyjna, więc obracanie nią jest praniem pieniędzy. Ale po przejęciu władzy przez rząd Donalda Tuska zmienił się prokurator prowadzący sprawę. I uznał on, że Giertych o niczym nie wiedział, nie decydował, a na swego wieloletniego bliskiego współpracownika nie miał wpływu” – wskazano.
Portale podkreślają, że podmiot, który transferował pieniądze do kancelarii Giertycha, wykreślono z rejestru w Liechtensteinie w maju 2014 r. Miał istnieć dwa lata i dwadzieścia sześć dni.
Czytaj więcej
Prokuratura wycofała się z zarzutów wobec Romana Giertycha, obecnie posła KO. Śledztwo przeciwko niemu zostało umorzone. Powody mogą zaskakiwać.
Roman Giertych wyjaśnia
Roman Giertych zapytany został o przelewy z Liechtensteinu. Polityk w mediach społecznościowych opublikował wówczas serię wpisów, w których krytykował współautora tekstu oraz Wirtualną Polskę – zauważano w publikacji.
Giertych wyjaśnił, że jego żona „prowadzi od lat odrębną od niego działalność i nie ma w niej nic niejawnego”. „Założyła kiedyś (chyba w 2011 r. spółkę poza Polską, bo miała pomysł przenieść działalność w sprawach sporów małżeńskich również na teren Roty Rzymskiej. Pomysł arbitrażu małżeńskiego w tej sprawie nie wypalił, a spółka przyniosła straty, bo koszt zbudowania ram prawnych dla międzynarodowego sądu arbitrażowego był bardzo wysoki i zdaje się w 2012 lub 2013 r. spółka została zlikwidowana” – wskazał. Wirtualna Polska i money.pl zaznaczają jednak, że Barbary Giertych formalnie w podmiocie Utriusque Iuris Anstalt w ogóle nie było.
Polityk podkreśla też, że „zainwestowane pieniądze częściowo w trakcie likwidacji spółka zwróciła”. „A czemu Basia wybrała Liechtenstein? – pyta Giertych. I od razu odpowiada: Bo wówczas przyjaźniliśmy się z członkiem rodziny książęcej, który takie spółki obsługiwał. Wszystko legalnie i transparentnie” – czytamy w tekście i money.pl. „Giertych nie odpowiedział na pytania dotyczące Rosjanki Wiktorii Kriażewej/Victorii Beninger, okoliczności przelewów do jego kancelarii, roli Sebastiana J. oraz okoliczności powstania podmiotu w Liechtensteinie z udziałem pracowniczki jego kancelarii. Barbara Giertych nie odpowiedziała na wysłane jej pytania” – dodano.