Parlamentarzyści tłumaczą, że szefowa brytyjskiego rządu nie uzyskała ustępstw ze strony Unii Europejskiej. 

Jutro Izba Gmin ma ponownie zagłosować nad wynegocjowaną przez Theresę May umową. W styczniu dokument został odrzucony stosunkiem głosów 202 do 432.

Czytaj także: Brexit zapewne dopiero w czerwcu

Posłowie Partii Konserwatywnej, którzy głosowali przeciwko tej umowie, protestowali w ten sposób przeciwko mechanizmowi tzw. backstopu - czyli tymczasowemu pozostaniu przez Wielką Brytanię w unii celnej, co miało umożliwić uniknięcie powstania regularnej granicy celnej między Irlandią a Irlandią Północną.

Jeśli jutro umowa zostanie ponownie odrzucona, w środę politycy będą głosować nad wyjściem z Unii Europejskiej bez porozumienia. Jeśli i ta opcja zostanie odrzucona, w czwartek zdecydują, czy nie opóźnić brexitu.

O braku poparcia dla umowy informują liderzy największych frakcji eurosceptyków - Nigel Dodds i Steve Baker. 

Europejscy urzędnicy powiedzieli, że w weekend nie doszło do przełomu w rozmowach i wyrazili frustrację próbami May do uzyskania ustępstw na kilka tygodni przed wyjściem Wielkiej Brytanii ze wspólnoty.