Do starć z policją doszło po tym jak wśród imigrantów przebywających w obozie w Diavata zaczęła rozpowszechniać się kolportowana w mediach społecznościowych plotka, że Grecja otworzy dla imigrantów granicę z Macedonią Północną.
W związku z tą plotką - jak pisze grecka gazeta "Kathimerini" - dziesiątki imigrantów protestowały na torach w pobliżu jednej z ateńskich stacji kolejowych, doprowadzając do utrudnień w ruchu pociągów. Wielu protestujących to uchodźcy z Bliskiego Wschodu.
Przed obozem Diavata imigranci mieli zaatakować policjantów kijami i kamieniami. Policja użyła gazu łzawiącego.
Greckie media winą za całą sytuację obarczają fałszywą informację rozpowszechnianą w mediach społecznościowych - chodzi o umieszczane na Facebooku pogłoski, że Grecja ma umożliwić imigrantom zorganizowane przekroczenie granicy z Macedonią Północną.
24-letni Karzan Abdullah, iracki Kurd, który przebywa w obozie dla imigrantów w Grecji od 12 miesięcy w rozmowie z BBC mówi, że on i inni imigranci "zostali poinformowani, że grecko-macedońska granica będzie w piątek otwarta dla imigrantów". - Moi przyjaciele, którzy również chcieli przekroczyć granicę, zostali zatrzymani przez policję na stacji w Atenach - mówi.
W 2016 roku na granicy Grecji z Macedonią (dziś Północną Macedonią) istniało miasteczko namiotowe w pobliżu Idomeni zamieszkiwane przez imigrantów, którzy przez Bałkany chcieli dostać się do Niemiec i innych krajów Europy Zachodniej. Miasteczko zostało w końcu zlikwidowane przez grecką policję a imigrantów przeniesiono do obozów w całej Grecji.