Prezydent USA Donald Trump udał się do koreańskiej strefy zdemilitaryzowanej, gdzie spotkał się z przywódcą Korei Północnej Kim Dzong Unem. Trump jako pierwszy urzędujący prezydent Stanów Zjednoczonych wszedł na terytorium Korei Północnej. Chwilę później Kim Dzong Un przeszedł na południową stronę granicy.
- To historyczny moment. Jestem dumny, że tę granicę przekroczyłem - oświadczył Donald Trump.
- Dobrze pana znowu widzieć. Nie spodziewałem się, że spotkamy się w tym miejscu - powiedział Kim, gdy uścisnęli sobie dłoń na granicy.
Rozmowa polityków w cztery oczy trwała niespełna godzinę. Było to trzecie spotkanie Donalda Trumpa z Kim Dzong Unem w ciągu roku.
Podczas rozmowy obu przywódców w Domu Pokoju w Panmundżom doszło do incydentu, w którym - jak donoszą amerykańskie media - posiniaczona została nowa rzeczniczka Białego Domu Stephanie Grisham.
Według jednej z relacji, północnokoreańscy ochroniarze starali się opanować chaos, jaki wybuchł, gdy przedstawicielom mediów umożliwiono zrobienie zdjęć przywódców rozmawiających wcześniej w cztery oczy. Dziennikarze starali się zająć jak najlepsze miejsce. Doszło do szamotaniny. Grisham próbowała interweniować i pomóc amerykańskim dziennikarzom, jednak w ogólnym zamieszaniu została lekko posiniaczona. Po zajściu w normalny sposób kontynuowała wykonywanie swych obowiązków - poinformowało CNN.
Stephanie Grisham jest rzeczniczką pierwszej damy Melanii Trump. Pięć dni temu, po rezygnacji Sarah Sanders, Donald Trump zaproponował jej stanowisko rzeczniczki Białego Domu.