Jednak - zdaniem spikera Izby Gmin - jest "oczywiste, że celem prorogacji będzie zatrzymanie debaty w parlamencie nad brexitem i realizowanie przez parlamentarzystów ich obowiązku, jakim jest wyznaczanie kursu dla kraju".
Bercow podkreślił, że żaden przedstawiciel rządu się z nim nie kontaktował.
- Zamknięcie parlamentu będzie przestępstwem przeciwko procesowi demokratycznemu i prawu parlamentarzystów jako wybranych w wyborach przedstawicieli społeczeństwa - dodał.
- W tej wczesnej fazie premierostwa premier powinien raczej wzmacniać niż podważać swój demokratyczny mandat (democratic credentials) i podkreślać swoje oddanie demokracji parlamentarnej - zaznaczył.
Również poseł torysów, były kanclerz skarbu Philip Hammond pisze o "obrazie dla konstytucji" w sytuacji, w której parlamentowi uniemożliwi się "pociągnięcie rządu do odpowiedzialności w czasie narodowego kryzysu". "Głęboko niedemokratyczne" - dodał.
Tymczasem zdaniem Nigela Farage'a, lidera Partii Brexitu, głosowanie wotum nieufności wobec rządu jest w obecnej sytuacji "pewne" a przedterminowe wybory są znacznie bardziej prawdopodobne. Farage zastanawia się jednak, czy Johnson zamierza doprowadzić do zawarcia umowy z UE czy wyjść z UE bez umowy.
Natomiast Caroline Lucas, współprzewodnicząca Zielonych nazwała na Twitterze działania Johnsona "aktem tchórzostwa". Lucas dodała, że premier wie, iż jego brexit bez umowy nie zyska większości w Izbie Gmin. "To obraza dla konstytucji, której parlament i społeczeństwo się sprzeciwi. #ZablokujmyZamach (#BlockTheCoup)" - napisała Lucas na Twitterze.