W ubiegły weekend w Seulu zamknięto wszystkie nocne kluby i bary, po tym jak w dzielnicy Itaewon pojawiło się ognisko koronawirusa związane z klubami, odwiedzonymi tydzień wcześniej przez zakażonego koronawirusem 29-latka.

Jak dotąd wykryto 148 zakażeń związanych z tym ogniskiem koronawirusa.

Władze od kilku dni namierzają wszystkie osoby, które były w klubach i w ich pobliżu w czasie, gdy odwiedzał je zakażony 29-latek. Do namierzania takich osób wykorzystywane są m.in. dane o logowaniach się telefonów i dane o transakcjach wykonywanych za pomocą kart płatniczych.

W związku z pojawieniem się ogniska wirusa przebadanych miało być już kilkadziesiąt tysięcy osób.

Łącznie w ciągu ostatniej doby w Korei Południowej wykryto 27 nowych zakażeń koronawirusem - w efekcie liczba zakażeń wykrytych w tym kraju od początku epidemii przekroczyła 11 tysięcy (wynosi obecnie 11018). W wyniku COVID-19 zmarło w Korei Południowej 260 osób.

Mimo obaw władz okazało się, że ognisko koronawirusa nie powstało wokół kościoła w mieście Incheon. W odprawianym tam nabożeństwie uczestniczyły dwie zakażone osoby, ale badania przeprowadzone u 700 innych uczestników nabożeństwa nie wykazały, by któryś z nich był zakażony koronawirusem. Wiceminister zdrowia podkreślił, że dużą rolę odegrało to, iż uczestnicy nabożeństwa nosili maski, rękawice ochronne i zachowywali dystans od siebie.

- Możemy skutecznie zatrzymać drugą i trzecią (falę) masowych zakażeń dzięki zachowaniu dystansu - podkreślił wiceminister Kim.