Pandemia koronawirusa spowodowała, że mniejszy ruch na drogach i ulicach miast rozzuchwalił wiele dzikich zwierząt.
Nie tylko jelenie, które w środku dnia pożarły kwietny herb Zakopanego, o czym donosiły polskie media. Na przedmieściach estońskiej stolicy, Tallina, mieszkańcy zauważyli wczoraj niedźwiedzicę z dwojgiem młodych.
Zlokalizowali ją mieszkańcy dzielnicy Haabersti w zachodniej części miasta. Najprawdopodobniej trafiły tam ze swojego poprzedniego siedliska, w Rocca del Mare, gdzie na zalesionym terenie znajduje się słynny skansen.
Ponieważ opiekująca się młodymi niedźwiedzica może być bardzo groźna dla ludzi, policja ostrzegła mieszkańców, zamknięto także ścieżki spacerowe i rowerowe w okolicy.
Zwierząt poszukiwała policja wraz z zespołem myśliwych, których celem było uśpienie zwierząt i przetransportowanie ich w bezpieczne miejsce.
Mimo trwających w czwartek i dziś od rana poszukiwań, w których użyto także dronów, nie udało się zlokalizować poszukiwanej trójki.
Mieszkańcom dzielnic, w których niedźwiedzie mogły się schronić, zalecono pozostanie w domach, zamknięcie drzwi i okien, a w przypadku zauważenia zwierząt o poinformowanie służb.
Prezydent Estonii Kersti Kaljulaid którko zareagowała na doniesienia mediów. "Jasne. Zostać w domu to wciąż dobry pomysł" - napisała.
W Estonii żyje około 700 niedźwiedzi brunatnych i największą gęstość ich populacji w Europie. Jednak obecność tych zwierząt w samej stolicy państwa jest wciąż niezwykle rzadkim zjawiskiem.
