W niedzielę samolot linii lotniczych Ryanair lecący z Aten do Wilna i zbliżający się do granicy Litwy musiał zmienić kurs. Oficjalną przyczyną była informacja o bombie na pokładzie. Decyzją białoruskiego przywódcy Aleksandra Łukaszenki w asyście myśliwca samolot wylądował na lotnisku w Mińsku.

Po lądowaniu zatrzymany został znajdujący się na pokładzie znany opozycyjny bloger Roman Protasiewicz, który przez mińskie władze jest oskarżany o terroryzm, za co grozi mu nawet kara śmierci.

Po godz. 19:00 unijna komisarz ds. transportu Adina Valean poinformowała, że samolot Ryanair odleciał z Mińska w kierunku Wilna. Po kilkudziesięciominutowym locie maszyna wylądowała.

Czytaj także:
Litwa do UE: Rozważmy unikanie białoruskiej przestrzeni powietrznej

Litewskie MSZ informowało, że na pokładzie było ok. 170 osób z 12 krajów, w tym 94 obywateli Litwy.

Były minister kultury i były ambasador Białorusi we Francji, obecnie członek opozycyjnej Rady Koordynacyjnej Paweł Łatuszka przekazał, że według jego informacji z Mińska do Wilna nie odleciało dwóch obywateli Białorusi i czterech - Rosji. Według "niepotwierdzonych, ale wiarygodnych" informacji dyrektor telewizji Biełsat Agnieszki Romaszewskiej, na liście pasażerów brakowało pięciu osób.

Nieoficjalne doniesienia mówią, że wraz z Protasiewiczem na pokład samolotu w Atenach wsiadła jego partnerka i że nie było jej wśród pasażerów, którzy wysiedli w Wilnie.

Litewskie oraz niezależne białoruskie media przekazały relacje pasażerów feralnego lotu. Jedna z osób lecących z Aten powiedziała, że po tym, jak maszyna wykonała gwałtowny manewr "jeden chłopak zaczął panikować, złapał się za głowę" - podał portal delfi.lt.

- Wyprowadzono nas czwórkami, psy obwąchały nasze rzeczy. Tego chłopaka odprowadzono na bok, a jego rzeczy wytrząśnięto na płytę lotniska - mówił pasażer.

Chłopak, którym był Roman Protasiewicz powiedział współpasażerom: - Czeka mnie tu kara śmierci.

Według relacji delfi.lt, mężczyzna drżał. - Obok niego cały czas stał oficer i wkrótce wojskowi po prostu go wyprowadzili – powiedział informator portalu.

Czytaj także:
Morawiecki: Porwanie samolotu to akt państwowego terroryzmu

Paweł Łatuszka przekazał, że według jego informacji przed zmianą kursu załoga samolotu Ryanair została przez białoruskich kontrolerów ostrzeżona przed możliwością zestrzelenia, jeśli maszyna nie wyląduje awaryjnie w Mińsku. "Dyspozytorzy zagrozili zestrzeleniem cywilnego samolotu z pasażerami na pokładzie. W powietrze wzbił się wojskowy MiG-29" - dodał były dyplomata.

Powołując się na służby prasowe Ryanair Radio Swoboda podało, że załoga została ostrzeżona przez kontrolerów, iż na pokładzie jest "potencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa".

Podczas akcji na lotnisku w Mińsku saperzy nie znaleźli żadnego ładunku wybuchowego.

Prezydent Andrzej Duda ocenił, że konieczne jest "zdecydowane działanie wobec władz białoruskich".

Premier Mateusz Morawiecki potępił zatrzymanie Protasiewicza i ocenił, że doszło do porwania cywilnego samolotu, co stanowiło "bezprecedensowy akt państwowego terroryzmu". Szef rządu poinformował, że zwrócił się do przewodniczącego Rady Europejskiej Charlesa Michela o rozszerzenie agendy poniedziałkowego posiedzenia Rady o punkt dotyczący "natychmiastowych sankcji wobec reżimu Aleksandra Łukaszenki".

Czytaj także:
Szczerba: Ten samolot Ryanair jest własnością polskiej spółki

Incydent ma zostać omówiony na poniedziałkowym posiedzeniu Rady Europejskiej.

Litwa wezwała partnerów ze Wspólnoty do przygotowania wspólnego oświadczenia UE i uznania incydentu za naruszenie zasad Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego (ICAO) oraz do rozważenia wspólnego zalecenia UE, aby w przyszłości unikać białoruskiej przestrzeni powietrznej, a także zawiesić członkostwo Białorusi w ICAO.

Wcześniej do "natychmiastowej reakcji" w związku z incydentem wezwał sojuszników z państw NATO i UE prezydent Litwy Gitanas Nauseda.