Gdy w niedzielę opozycyjny dziennikarz i współtwórca kanału informacyjnego Nexta zorientował się, że maszyna Ryanair, którą leciał z Aten do Wilna, wykonała nagły zwrot i zmierza do Mińska, wpadł w panikę. Zaczął drżeć. I powiedział współpasażerom, że tam, na ziemi, czeka go śmierć z rąk siepaczy Aleksandra Łukaszenki.

Ale nawet w tak ekstremalnym momencie Pratasiewicz chciał chronić tożsamość ludzi, którzy mu zaufali. Przekazał lecącej z nim partnerce komputer w złudnej, jak się okazało, nadziei, że znajdujące się w nim dane nie dostaną się w ręce białoruskich służb bezpieczeństwa.

Nexta przyciągnęła niezwykłą jak na 9,5-milionowy kraj liczbę miliona odbiorców, bo podczas sierpniowych protestów, które wybuchły po sfałszowanych wyborach prezydenckich, stała się dla Białorusinów głównym źródłem niezależnych informacji. Można było dzięki niej zobaczyć nie tylko, gdzie, kiedy i w jakiej formie są organizowane protesty, ale także jak torturowano aresztowanych, na czym polegają plany wojska i milicji. Wszystko dzięki nielojalnym funkcjonariuszom MSW i innych służb, którzy uwierzyli, że reżim jest u progu upadku. A i później, kiedy Łukaszenko odzyskał inicjatywę, Nexta zadawała kłam oficjalnej propagandzie, pokazując choćby, co naprawdę dzieje się w szpitalach w środku pandemii koronawirusa – tym razem dzięki filmom nadsyłanym przez lekarzy.

Funkcjonariusze KGB, którzy przesłuchują teraz Pratasiewicza, najpewniej nie zawahają się użyć tortur, aby ustalić nazwiska „zdrajców". Nienawiść Łukaszenki do Nexty jest tak wielka, że, jak przyznają „Rzeczpospolitej” źródła dyplomatyczne, to wywiad, którego udzielił 21 sierpnia ub.r. temu kanałowi Mateusz Morawiecki, stał się punktem zwrotnym, który skłonił dyktatora do pójścia na ostry kurs z Polską.

Cena zatrzymania Pratasiewicza może być dla dyktatora wyższa, niż się spodziewał. Porwanie samolotu tak wstrząsnęło opinią publiczną, że Unia i Ameryka muszą wyjść poza rytualne frazesy. Tym bardziej że przyzwolenie na „terroryzm państwowy" i łamanie międzynarodowych konwencji pogrzebałoby transport powietrzny.

Polska, a także Ameryka i Unia już zapowiedziały międzynarodowe śledztwo w sprawie porwania samolotu. Mowa też o realnych sankcjach Zachodu. W poniedziałek wieczorem rozmawiali o tym w Brukseli przywódcy UE. Podczas szczytu Rady Europejskiej przyjęto konkluzje w sprawie niedzielnego przechwycenia samolotu linii Ryanair. Przywódcy Wspólnoty potępili zatrzymanie dziennikarza Ramana Pratasewicza i jego partnerki Sofii Sapegi. Podjęto decyzję o zakazie przelotów przez przestrzeń powietrzną Unii Europejskiej dla białoruskich linii lotniczych i uniemożliwieniu im dostępu do portów lotniczych na terenie UE.

Polska chce zaostrzyć ochronę 401 Białorusinów, którzy schronili się w naszym kraju z powodu działalności opozycyjnej.