Takie tabliczki mają sygnalizować strażnikom więziennym, że dany więzień musi być traktowany "szczególnie ostro" - czytamy w AP.

Makawietskaja twierdzi, że na rękach syna widziała głębokie blizny od ciasno zapiętych kajdanek.

- Uznali, że mój syn jest skłonny do ekstremizmu i traktują go odpowiednio do tego - stwierdziła w telefonicznej rozmowie z AP.

Jej syn został skazany na więzienie w grudniu za grożenie policjantowi pałką w czasie starć uczestników antyprezydenckiej demonstracji z policjantami w Witebsku.

Za ten czyn skazano go na dwa lata więzienia.

Mężczyzna nie przyznał się do winy, twierdził, że próbował tylko bronić starszego mężczyzny bitego przez policję. Do tego miał użyć pałki porzuconej przez jednego z policjantów.

Mężczyzna, odsiadujący wyrok w kolonii karnej w pobliżu Brześcia, twierdzi, iż początkowo odmawiano mu jakichkolwiek widzeń, a podczas apeli więziennych miał stać z daleka od innych więźniów powtarzając "mam skłonność do ekstremizmu".

Ponadto więźniowie z żółtymi tabliczkami na więziennych strojach mają podlegać regularnym, dokładnym rewizjom.

Jak pisze AP "żółte tabliczki" rodzą skojarzenia z żółtymi Gwiazdami Dawida, które musieli nosić Żydzi w III Rzeszy.

Autopromocja
30 listopada, godz. 12.00

Kto zdobędzie Zielone Orły "Rzeczpospolitej"?

Sprawdź szczegóły

Przedstawiciel Centrum Obrony Praw Człowieka Wiasna podkreśla, że "takie groźne eksperymenty prowadzą do stygmatyzacji więźniów politycznych".

Wiasna wylicza, ze w białoruskich więzieniach przebywa co najmniej 460 więźniów politycznych.

Oprócz Makawietskiej jeszcze trzy inne kobiety - matki więźniów - potwierdziły w rozmowach z AP, że ich synowie noszą żółte tabliczki. Jedna z nich twierdziła, że jej syn musi nosić kajdanki przez całą dobę.