Reklama

Prezydent chce udowodnić, że nie składa pustych obietnic

Rozmowa. Bruno Cautres, politolog

Publikacja: 09.01.2008 04:47

Rz: Jak ocenia pan wystąpienie prezydenta? Marketing czy szczera troska o przyszłość Francji?

Bruno Cautres: Konferencja prasowa Sarkozy’ego wpisuje się w długą tradycję. Każdy nowo wybrany prezydent rozpoczyna rok od prezentacji planu reform politycznych. Zrobili to Mitterrand, Chirac i Giscard d’Estaing. Oczywiście jest w tym coś z marketingu politycznego. Krytyka rządów Sarkozy’ego w mediach wciąż narasta. Jego życie prywatne nie schodzi z czołówek gazet. A jego popularność maleje. Popiera go już mniej niż połowa Francuzów. Chce więc udowodnić, że nie składa pustych obietnic. Że pragnie prowadzić politykę, która będzie służyć ludziom.

Większość reform chce przeprowadzić do końca roku. To realne?

Plany są ambitne, a środki ograniczone. Prezydent chce ratować przedmieścia, wzmocnić siłę nabywczą, zmniejszyć bezrobocie i zreformować uniwersytety. Jest mało prawdopodobne, że mu się to uda. Francuzi dobrze o tym wiedzą. Plany ratowania przedmieść istniały już w przeszłości i nic z tego nie wyszło. Można obiecywać wzrost siły nabywczej, jednak trzeba mieć świadomość, że francuska gospodarka zależy w dużej mierze od czynników zewnętrznych. Ceny ropy rosną, rynki finansowe kuleją. Na to rząd nie ma żadnego wpływu. Nie zmusi też prywatnych przedsiębiorstw do zatrudniania pracowników. Pytanie brzmi więc nie, „co” zostanie zrobione, ale „jak”. To się dopiero okaże.

Prezydent żąda od Francuzów osobistego wkładu w kształtowanie przyszłości kraju...

Reklama
Reklama

Słusznie. Ale nie liczyłbym na dobrą wolę obywateli. Nawet jeśli ktoś uważa, że reformy są konieczne, to myśli, iż to leży wyłącznie w gestii państwa. Państwo powinno się opiekować obywatelem jak matka dzieckiem. Dlatego większość Francuzów będzie bezczynnie czekać, aż rząd przedstawi im rozwiązania. Francuzi odnoszą wrażenie, że prezydent jest czymś w rodzaju gwiazdy filmowej, która jeździ po świecie w towarzystwie byłej top modelki. Śpi w Egipcie w pokoju za tysiąc euro za noc. Nie należy do tego samego świata co oni. Nie ma tych samych zmartwień. Żąda, by ludzie więcej pracowali, jeśli chcą więcej zarabiać, a sam biega po plaży w kąpielówkach.

Sarkozy mówił o wartościach, o moralności. Czyżby chciał zmienić mentalność Francuzów?

To jest jedna z możliwych interpretacji. Druga jest taka, że chciał się przypodobać prawicowemu elektoratowi, który składa się głównie z katolików przywiązanych do tradycyjnych wartości. Chce pokazać, że myśli podobnie jak oni. To konieczne, bo jego historia miłosna z Carlą Bruni bardzo ich zaniepokoiła. Zaczęli się zastanawiać nad systemem wartości prezydenta, którego wybrali. Musiał pokazać, że ceni wartości, i to prawicowe.

Bruno Cautres, znany francuski politolog i socjolog z Centrum Studiów Francuskiego Życia Politycznego (CEVIPOF) w Paryżu

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1458
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1457
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1456
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1455
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama