Reklama

Węgierski rząd pozostanie w cesarskich pałacach

Rząd Ferenca Gyurcsanya nie przeprowadzi się do wartego 750 milionów euro rządowego miasteczka w sercu stolicy

Publikacja: 11.01.2008 16:57

Czy premierowi Węgier Ferencowi Gyurcsaniemu zabrakło intucji politycznej?

Czy premierowi Węgier Ferencowi Gyurcsaniemu zabrakło intucji politycznej?

Foto: AFP

Węgierskie władze w obawie przed gniewem wyborców wstrzymały wartą 750 milionów euro budowę kompleksu rządowych gmachów w centrum Budapesztu. Za dwa lata miał on powstać w pobliżu mostu Małgorzaty i gmachu Zgromadzenia Narodowego. Węgrzy nazwali planowany olbrzymi kompleks szmaragdowym miastem ze względu na kolor fasad i zastosowanie ekologicznych technologii.

Rządowe gmachy miały być zasilane bateriami słonecznymi i energią geotermalną. Projekt wzbudzał entuzjazm części mieszkańców Budapesztu. Inni, pukając się w czoło, mówili o gigantomanii socjalistów i przypominali projekty rumuńskiego dyktatora Nicolae Ceausescu.

Nie przemawiały do nich argumenty premiera Ferenca Gyurcsanya, który w sierpniu przekonywał, że budowa przyniesie wielkie oszczędności. – Wszystkie ministerstwa i urzędy centralne gnieżdżą się w starych pałacach pamiętających czasy monarchii austro-węgierskiej. Te budynki wymagają remontu, więc koszty ich utrzymania są ogromne. Wynajmijmy je prywatnym inwestorom, a koszt rządowego miasteczka zwróci się za 25 lat – tłumaczył.

Aby uniknąć kosztownego skupywania prywatnych terenów w Budapeszcie, kompleks miał powstać na gruntach należących do Węgierskich Kolei Państwowych. Kilkupiętrowe obiekty miały zająć obszar torowisk dworca Nyugati (tory planowano przenieść pod ziemię). Od zabytkowej hali dworca, którą zaprojektował w XIX stuleciu Gustave Eiffel, budynki rządowe miał oddzielać pas zieleni.

Przetarg urządzono z wielką pompą. Wpłynęło aż 17 projektów. Zwycięzców – japońsko-węgierską spółkę – wybrała komisja pod kierunkiem Daniela Libeskinda (twórcy projektu zagospodarowania Ground Zero w Nowym Jorku oraz słynnego apartamentowca w Warszawie), głównego architekta Barcelony Josepa Acebillo Marino oraz twórcy dzielnicy rządowej w Berlinie Hansa Stimmana.

Reklama
Reklama

Gdy koparki zaczęły już drążyć wielką dziurę, roboty wstrzymano. – Nie możemy na oczach milionów ludzi stawiać rządowego kompleksu, gdy ograniczamy finanse publiczne i wprowadzamy dotkliwe reformy. Sytuacja grozi wybuchem społecznym – przyznał ostatnio Janos Koka, szef koalicyjnego Związku Wolnych Demokratów (SZDSZ), który od początku sprzeciwiał się pomysłowi socjalistów.

Bezlitosna jest też opozycja. – Wyrzucono w błoto miliony. Część pieniędzy przepadła w kieszeniach doradców i architektów. Kto za to zapłaci? Jak zwykle, wszyscy – oskarża rządzących lider Fideszu Viktor Orban.

Mimo wstrzymania prac socjaliści i tak zbierają cięgi od wyborców. Najnowsze sondaże sugerują, że ich partia mogłaby liczyć na poparcie Jedynie

15 procent wyborców. To najniższe notowania partii sprawującej władzę na Węgrzech od 1989 roku.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1458
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1457
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1456
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1455
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama