Reklama
Rozwiń
Reklama

Wybory w Rosji bez opozycji

Centralna Komisja Wyborcza nie zarejestrowała Michaiła Kasjanowa jako kandydata w rosyjskich wyborach prezydenckich. Jej zdaniem część zebranych przez jego sztab podpisów była sfałszowana.

Publikacja: 27.01.2008 19:31

Były premier, który miał być jedynym kandydatem demokratycznej opozycji, zaapelował o bojkot marcowych wyborów. „Wzywam swoich stronników, wszystkich obywateli Rosji do nieuczestniczenia w tej farsie. Wybory bez wyboru to pastwienie się nad narodem” – oświadczył. O decyzji komisji „Rzeczpospolitej” rozmawia z liderem Sojuszu Sił Prawicowych Nikitą Biełychem.

Rz: Czy jest pan zaskoczony?

Nikita Biełych:

Wiele osób się tego spodziewało. Ja do ostatniej chwili wierzyłem, że Kasjanowa zarejestrują. Choćby po to, by zrobić z niego chłopca do bicia. Mogliby przedstawiać go jako wewnętrznego wroga, na tle którego faworyt Kremla jawiłby się jako ktoś, kto może zapewnić Rosji rozkwit i stabilny rozwój. Okazało się jednak, że władza bała się dać ludziom nawet taką symboliczną alternatywę.

Dlaczego?

Reklama
Reklama

Kreml bał się nie przegranej, ale mniej przekonującego zwycięstwa. Rządzących przeraża samo legalne głoszenie idei i poglądów, niezgodnych z polityką Kremla. Nie tylko ja, lecz także większość ekspertów w Rosji uważa, że Kasjanow nie stanowiłby żadnego zagrożenia dla faworyta prezydenta Putina Dmitrija Miedwiediewa. Ale jego udział w kampanii stwarzałby przynajmniej iluzję dyskusji o przyszłości kraju.

Oficjalne przyczyny odmowy rejestracji Kasjanowa to brak wymaganej liczby ważnych podpisów.

To, czy na listach Kasjanowa rzeczywiście było za dużo nieważnych podpisów, jest sprawą trzeciorzędną. Kwestia rejestracji lub odmowy rejestracji w najmniejszym stopniu nie zależy w Rosji od procedur i wymogów ordynacji. Decyzja zawsze jest podejmowana na Kremlu. Zapewniam pana, że wartość podpisów popierających Kasjanowa była o wiele większa, niż tych, które złożył dopuszczony do wyborów lider Demokratycznej Partii Rosji Andriej Bogdanow. Ugrupowanie Bogdanowa w wyborach do Dumy otrzymało około 80 tysięcy głosów! Czy jest możliwe, by po tej klęsce zebrał dwa miliony podpisów? Dla Kasjanowa zaś podpisy zbierali działacze z niemal wszystkich ugrupowań opozycyjnych w całej Rosji. Odmawiając w tej sytuacji rejestracji Kasjanowa, Kreml zaprzeczył logice i zdrowemu rozsądkowi.

Czy Kreml nie przejmuje się tym, jak zostanie to odebrane na Zachodzie?

Władze liczą, że Zachód – zwłaszcza Unia Europejska – kolejny raz przymknie oczy na rosyjskie problemy z demokracją i przestrzeganiem praw człowieka. Rosja jest zbyt ważnym partneremgospodarczym. Od dostaw rosyjskiej energii i surowców zależy dobrobyt europejskich obywateli. Dlatego, gdy dochodzi do zajęcia stanowiska wobec Rosji – racje gospodarcze, związane z gwarancjami dostaw gazu i ropy, zawsze biorą górę. Kreml jest przekonany, niestety słusznie, iż po marcowych wyborach będzie tak samo.

Co teraz zrobi demokratyczna opozycja w Rosji?

Reklama
Reklama

Może czekać na pogorszenie koniunktury gospodarczej i spadek poziomu życia obywateli i wykorzystać to do przejęcia władzy. Ale to oznacza zamrożenie procesów demokratycznych na lata. Może też liczyć na podziały w obozie rządzącym. O tym, że nie jest to monolit, świadczą liczne skandale, które coraz częściej przedostają się na łamy prasy. Po wyborach prezydenckich te konflikty mogą się nasilić. A wtedy może dojść nawet do wyniszczającego konfliktu pomiędzy nowym prezydentem a Władimirem Putinem.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1453
Świat
Islam w Europie, brutalna diagnoza. Europejski laicyzm przegrywa?
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1451
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1450
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama