Siedmiotysięczny tłum zebrał się w południe przed budynkiem litewskiego Sejmu.
- Jesteśmy wściekli na rząd za wzrost cen. Zamiast podnosić podatki, nie dawajcie podwyżek posłom – mówił jeden z protestujących studentów w rozmowie z „The Baltic Times”. - Za bardzo się spieszą ze zmianami – dodał.
Protestujący domagali się, by rząd Andriusa Kubiliusa zrezygnował z polityki radykalnych oszczędności i nowych podatków, które mają być lekarstwem na coraz cięższe skutki kryzysu.
W pewnym momencie od tłumu oddzieliła się kilkudziesięcioosobowagrupa młodych ludzi, która próbowała się przedostać do parlamentu. W kierunku budynku Sejmu rzucano butelki, jajka, kamienie, śnieżne kule. Rozbito wiele okien. Wybuchały petardy. Prawdopodobnie z tłumu w kierunku Sejmu oddano kilka strzałów z broni ostrej. W oknach zostały dziury po kulach.
Do akcji wkroczyła policja, która użyła gazu łzawiącego oraz gumowych kul. Kilkanaście osób zostało rannych, a jedną postrzelono.Tłum protestujących z godziny na godzinę topniał, jednak przypuszczono jeszcze kilka ataków na Sejm. Policja aresztowała 80 osób. Rozproszeni demonstranci rozbijali okna w przylegających do Sejmu dzielnicach. Jednak mimo zdecydowanych działań policji w okolicach Sejmu ponownie zbierały się grupy młodych ludzi. Wieczorem władze spodziewały się, że w nocy nastąpią kolejne ataki.