Pod koniec tego tygodnia rząd dokona oceny tego, jakie są efekty pierwszej rundy liberalizacji przepisów, która polegała m.in. na zmianach w handlu i otwarciu lasów oraz parków. Te oceny będą cykliczne i za każdym razem będzie podejmowana decyzja co do dalszych kroków.

Dni, w których dokonywana jest ocena, to czwartek i piątek. To serce mechanizmu decyzyjnego, który ma doprowadzić do „nowej normalności” po koronawirusie. – To nie oznacza luzowania obostrzeń co tydzień. Przechodzenie między kolejnymi etapami może trwać tygodnie – zastrzega nasz rozmówca znający strategię rządu. Za to już w czwartek poznamy informacje o kalendarzu dotyczącym szkół i przedszkoli. Pierwszy etap będzie dotyczył tych dzieci, którymi rodzice nie będą mogli się opiekować ze względu na powrót obowiązków zawodowych.

Trzy kryteria

Do tej pory rząd przedstawił cztery etapy przejścia do „nowej normalności” po epidemii koronawirusa. Jak zapowiedziała wicepremier Jadwiga Emilewicz, odmrożenie gospodarki może nastąpić w lipcu.

Jak wynika z naszych rozmów, pierwszym kryterium dotyczącym oceny sytuacji jest liczba nowych zakażeń – przyrost procentowy. Drugim – aktualne obłożenie służby zdrowia w zakresie, w którym jest przeznaczona do walki z koronawirusem. Teraz szacuje się, że mniej niż jedna szósta takich miejsc zajęta jest przez pacjentów z koronawirusem. Trzecie kryterium to sposób wdrażania zaleceń sanitarnych przez podmioty, których dotyczą kolejne etapy odmrożenia, czyli: galerie handlowe, sklepy, firmy czy w kolejnych etapach hotele lub miejsca wypoczynku.

Jak zastrzegł w środę rzecznik rządu Piotr Muller, kolejny etap znoszenia obostrzeń może być wdrożony w ciągu najbliższych kilkunastu dni. – Miejmy nadzieję, że jeszcze w kwietniu będziemy mogli ogłaszać dane dotyczące uruchamiania kolejnego etapu. Czy będzie to przełom kwietnia i maja, zobaczymy – powiedział w TVP Info.

Kiedy szczyt?

Pojawiające się ostatnio nowe, czasami mocno zmieniające się komunikaty ze strony rządu dotyczące terminu odmrożenia gospodarki i szkół, to efekt tego, że szczyt zachorowań na Covid-19 przesuwa się. Wstępnie epidemiolodzy szacowali, że rozpocznie się od 19 kwietnia i będzie trwał do końca miesiąca. Szczyt zgonów miałby przypaść na pierwszą połowę maja.

Jednak dane dotyczące nowych zakażeń tego nie potwierdzają. Co prawda w niedzielę, 19 kwietnia, rzeczywiście wykazano najwięcej, bo 545, nowych przypadków od początku epidemii w Polsce. Ale kolejne dni były już spokojniejsze. W poniedziałek resort zdrowia poinformował o 306, a we wtorek o 263 zachorowaniach. W środę nowych przypadków było 313, choć zmarło aż 25 osób.

Z jednej strony spłaszczenie linii zachorowań to większe prawdopodobieństwo, że system opieki zdrowotnej się nie zapcha. Z drugiej – przesunięcie szczytu zachorowań na czerwiec czy nawet lipiec oznacza, że odmrażanie gospodarki pójdzie wolniej niż pierwotnie planowano. Chodzi o to, by nie ruszać wtedy, kiedy chorować będzie najwięcej osób. I dlatego od samego początku procesu odmrażania gospodarki nasi rozmówcy podkreślają, że będzie to ostrożny proces.

Trzy grosze opozycji

Przywrócenie „nowej normalności” stało się najważniejszym tematem społeczno-politycznym ostatnich dni i tygodni. Nawet biorąc pod uwagę, że będzie znacznie odbiegać od tego, co znaliśmy przed epidemią m.in. ze względu na reżim sanitarny, daleką perspektywę wznowienia podróży lotniczych (zwłaszcza międzykontynentalnych) czy konieczność przystosowania np. sposobu spędzania wakacji, to pytanie o powrót do – w miarę – normalnego życia jest teraz jednym z głównych tematów rozmów Polaków.

We wtorek obszerny plan społeczno-gospodarczy przedstawiła Lewica. Ze strony obozu władzy pojawiły się deklaracja, że pomysły Lewicy zostaną przeanalizowane.

O harmonogram powrotu uczniów do szkół pytał w środę kandydat PSL na prezydenta Władysław Kosiniak-Kamysz. – Oczekuję, jak wszyscy Polacy, przedstawienia konkretnych dat, kiedy odbędą się matury i egzaminy ósmoklasistów – mówił w środę lider PSL-Koalicji Polskiej.