Reklama
Rozwiń
Reklama

Nowa doktryna Kremla

Dokument podpisany przez Dmitrija Miedwiediewa zakłada, że Rosja może dokonać „prewencyjnego” ataku nuklearnego na inne państwo

Publikacja: 06.02.2010 02:04

Prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew

Prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew

Foto: AFP

Nowa doktryna wojenna Rosji została zaaprobowana przez prezydenta w piątek i ma obowiązywać do 2020 roku. Zakłada ona modernizację i zwiększenie potencjału rosyjskich wyrzutni pocisków balistycznych, atomowych okrętów podwodnych oraz bombowców strategicznych zdolnych przenosić bomby jądrowe.

Zgodnie z nową doktryną cały ten arsenał będzie mógł zostać użyty nie tylko do obrony, ale również do „prewencyjnego” uderzenia na inne państwo. Może ono zostać podjęte w sytuacji „zagrożenia bezpieczeństwa” Rosji lub któregoś z jej sojuszników. Rosjanie mają również opracować technologie umożliwiające sparaliżowanie systemów antyrakietowych nieprzyjaciela.

Rosyjska armia ma być zaś bardziej efektywna i mobilna. Prezydent będzie mógł teraz wysyłać wojska poza teren kraju. Aby wszystko to było możliwe, wynoszący obecnie 40 mld dol. budżet armii ma zostać zwiększony w ciągu trzech lat o połowę. Jak podkreślają komentatorzy, to wielka zmiana, bo dotychczasowa – przyjęta w 2000 roku – rosyjska doktryna wojskowa była defensywna.

Czasy się jednak zmieniają i – jak podkreśla Kreml – dzięki nowej doktrynie Rosja będzie mogła skutecznie stawić czoło stojącym przed nią „wyzwaniom i zagrożeniom”. Za takie kremlowscy stratedzy uważają... dalsze rozszerzenie NATO i budowę systemów antyrakietowych, które mają „naruszyć równowagę sił” między światowymi mocarstwami.

Podczas rozpoczętej w piątek 46. Monachijskiej Konferencji o Bezpieczeństwie Rosjanie mają zaś przekonywać polityków i wojskowych z całego świata do koncepcji nowego systemu zbiorowego bezpieczeństwa „od Władywostoku po Vancouver”. Stworzenie takiego otwartego dla wszystkich układu to podobno podstawowy cel Miedwiediewa.

Reklama
Reklama

[wyimek]Nowy układ bezpieczeństwa miałby zatrzymać rozszerzenie NATO na wschód[/wyimek]

– Kreml jest zdeterminowany forsować swój projekt i zdobywać dla niego coraz większe poparcie. Rosja chce gwarancji, że NATO się nie rozszerzy na kolejne byłe kraje ZSRR. W krajach byłego Układu Warszawskiego Moskwa chciałaby mieć prawo weta w sprawie umieszczania nowych wojsk – mówi „Rz” rosyjski ekspert Paweł Felgengauer. Jego zdaniem pomysł układu bezpieczeństwa są gotowe poprzeć niektóre kraje NATO, na przykład Włochy, Niemcy i Hiszpania.

Na rosyjską ofensywę dyplomatyczną z wyprzedzeniem zareagował szef polskiej dyplomacji. W specjalnym dodatku do „Süddeutsche Zeitung” wydanym z okazji konferencji sceptycznie odniósł się do pomysłu. Zdaniem Radosława Sikorskiego niektóre elementy propozycji zmierzają do powstrzymania rozszerzenia NATO na wschód i podważenia niezależności procesu decyzyjnego sojuszu. Szef polskiej dyplomacji przekonuje jednak, że z procesu rozszerzenia NATO nie można z góry wykluczać nawet Rosji.

„Jej członkostwo mogłoby przynieść stabilność i bezpieczeństwo regionom, w których dotychczas nie było ani jednego, ani drugiego” – pisze Sikorski. Zastrzega jednak, że kraj musiałby być „obliczalny, gotowy do współpracy i przede wszystkim demokratyczny”.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1448
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1447
Świat
Policja starła się w Mediolanie z protestującymi przeciwko Igrzyskom Olimpijskim
Świat
Putin budował system totalny. Czy Rosja mogła pójść inną drogą?
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1444
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama