Reklama
Rozwiń
Reklama

Węgrzy liczą na Polskę

Najpierw Warszawa, potem Bruksela – uznał premier Viktor Orban

Publikacja: 01.06.2010 21:01

Węgrzy liczą na Polskę

Foto: ROL

Nowy szef węgierskiego rządu przyjechał do Polski zaledwie dwa dni po zaprzysiężeniu swojego gabinetu. – Jest pierwszym premierem Węgier, który wybrał Polskę jako cel swojej pierwszej wizyty zagranicznej. To gest symboliczny, ale też polityczny manewr – mówi „Rz” Miklos Szantho, politolog z Perspective Institute w Budapeszcie.

Jaki? – Orban chce stworzyć nowy sojusz w Europie Środkowej, w którym Polska byłaby strategicznym partnerem – twierdzi.

Orban spotkał się z premierem Donaldem Tuskiem i marszałkiem Sejmu Bronisławem Komorowskim. W środę rano, jak podał PAP, miał spotkać się z Jarosławem Kaczyńskim. W przyszłym roku oba kraje będą przewodniczyć UE.

– Z satysfakcją stwierdziliśmy obaj, że Grupa Wyszehradzka może w przyszłości służyć UE i naszym krajom skuteczniej niż do tej pory. Współpraca polsko-węgierska będzie dobrym przykładem dla całej Unii – mówił Tusk. Orban nazwał zaś przyjaźń z Polską bezprecedensową.

Na Węgry zaprosił dzieci powodzian. – Powinniśmy chuchać i dmuchać na ten sojusz. Orban patrzy na sprawy unijne podobnie jak Polska. Nie boi się na forum UE walczyć o interesy narodowe. Taki polityk jest nam potrzebny – mówi „Rz” europoseł PiS Konrad Szymański.

Reklama
Reklama

Orban ma bardzo osobiste związki z Polską. Jak sam wspomina, Polska była pierwszym krajem, do którego przyjechał z dłuższą zagraniczną wyprawą. Bywał tu wielokrotnie, również podczas pielgrzymek Jana Pawła II. O „Solidarności” pisał pracę magisterską, a pomysł założenia partii Fidesz zawdzięcza polskiemu profesorowi z Uniwersytetu Jagiellońskiego, nieżyjącemu już Wacławowi Felczakowi.

– Profesor to człowiek-legenda, szef kurierów polskich między Budapesztem i Londynem. W 1988 roku razem chodziliśmy po Budapeszcie. Pewnego dnia podszedł do nas student. „Panie profesorze, co mamy robić?” – spytał.

Był to Orban. Usłyszał: „Zakładajcie partię. Pójdziecie siedzieć na dwa lata, ale was wypuszczą” – wspomina w rozmowie z „Rz” były ambasador Węgier w Polsce Akos Engelmayer. Tak powstał Fidesz, który w kwietniowych wyborach do parlamentu zdobył dwie trzecie mandatów. – On był, jest i będzie orędownikiem współpracy polsko-węgierskiej.

Fakt, że z pierwszą oficjalną wizytą przyjechał właśnie do Polski, ma ogromne znaczenie nie tylko dla naszych relacji, ale też dla całej Europy Środkowej. On uważa, że jeśli Polska i Węgry będą ze sobą współpracować, to głos naszego regionu będzie silniejszy w UE – dodaje ambasador.

Do Brukseli Orban zamierza jechać 3 czerwca. – Zależy mu na przyjaźni z Polską, która nigdy nie krytykowała go ani za kwestię podwójnego obywatelstwa, która poróżniła nas ze Słowacją, ani za niektóre antyliberalne wartości, które wyznaje. Z powodów historycznych i emocjonalnych wśród bardzo wielu węgierskich intelektualistów panuje szczere i silne propolskie nastawienie – mówi „Rz” Zsolt Enyedi, politolog z Uniwersytetu Środkowoeuropejskiego w Budapeszcie.

Europoseł PO Paweł Zalewski przyznaje, że Fidesz to partia siostrzana PO. – Wysyła wyraźne sygnały, iż chce, by Polska była dla Węgier partnerem numer jeden z regionie. Wizyta Orbana w Warszawie to tylko jeden z nich – mówi „Rz”.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1451
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1450
Świat
„Rzecz w tym”: Bad Bunny, MAGA i kryzys Zachodu – pokolenie 30–40-latków buduje własny mit Ameryki
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1449
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama