Reklama

Dwie wersje po dwóch latach

W sobotę mijają dwa lata od wybuchu wojny o Osetię Południową. Rocznica zapowiada się spokojnie

Publikacja: 06.08.2010 21:06

Tbilisi nadal twierdzi, że padło ofiarą moskiewskiej agresji. Na zdjęciu rosyjskie transportery opan

Tbilisi nadal twierdzi, że padło ofiarą moskiewskiej agresji. Na zdjęciu rosyjskie transportery opancerzone w Osetii Płd., sierpień 2008 roku

Foto: MIKHAIL METZEL/AP

Rok temu o tej porze na linii demarkacyjnej między Gruzją a Osetią Południową dochodziło do wzajemnych prowokacji. Padały strzały i oskarżenia. Gruzini i Rosjanie zarzucali sobie potajemne planowanie napaści. A międzynarodowe organizacje z zaniepokojeniem apelowały o spokój, nie na żarty obawiając się kolejnej wojny na Kaukazie Południowym.

W tym roku – przynajmniej na razie – na granicy panuje spokój. Moskwa jest zajęta walką z pożarami i narastającym rozdrażnieniem swoich obywateli. Co prawda w przededniu drugiej rocznicy wojny Rosja i Gruzja wymieniły oskarżenia, ale w porównaniu z ubiegłorocznymi sporami zabrzmiały one raczej jak okolicznościowe uprzejmości.

Prezydent Dmitrij Miedwiediew dla porządku przypomniał rosyjskie stanowisko: stosunki Moskwy z Tbilisi nie będą wznowione, dopóki władzy nie odda prezydent Micheil Saakaszwili, według Rosjan odpowiedzialny za rozpętanie wojny. Przy okazji Miedwiediew pochwalił się, że „praktycznie wszyscy” światowi politycy (m.in. z państw UE) w prywatnych rozmowach przyznają słuszność reakcji Rosji na „gruzińską agresję” z sierpnia 2008 roku.

Miedwiediewowi odpowiedział gruziński minister ds. terytoriów okupowanych i reintegracji Temur Jakobaszwili. Tbilisi też jest gotowe rozmawiać z Moskwą, oświadczył, ale dopiero wtedy, kiedy gruzińskie terytoria, czyli Osetię Południową i Abchazję, opuszczą rosyjskie wojska. Czyli stanowisko bez zmian.

– Powstrzymaliśmy barbarzyńców – mówił z kolei kilka dni temu nad grobami poległych w wojnie żołnierzy Saakaszwili. – Rosji nie udało się osiągnąć swojego celu, czyli obalić gruzińskiego rządu – dodał.

Reklama
Reklama

[srodtytul]Spory o winę[/srodtytul]

Z poświęconego konfliktowi raportu międzynarodowego zespołu ekspertów wynika, że w nocy z 7 na 8 sierpnia 2008 roku to Gruzini wystrzelili pierwsi, ale po długotrwałych prowokacjach ze strony Osetii Południowej. Tak sformułowane wnioski są wygodne dla wszystkich. Rosja uważa, że udowadnia to jej wersję wydarzeń, Tbilisi, że potwierdza słuszność jego stanowiska. I z pewnością podczas weekendu obie strony swoje racje powtórzą.Wszystko jednak wskazuje na to, że nie powinno dojść do jakichś poważniejszych incydentów. Rosyjscy dyplomaci i generałowie ocenili sytuację na granicy jako „stabilną”, choć zastrzegli, że wszystko jest możliwe, bo przecież Gruzja jest „krajem nieprzewidywalnym”. Państwowa telewizja rosyjska pokaże filmy dokumentalne o wojnie, ale na powtórkę z ubiegłorocznej wojny informacyjnej się nie zapowiada. – Nie kręciliśmy nowego dokumentu, jedynie trochę odświeżyliśmy ubiegłoroczny – usłyszeliśmy w redakcji pierwszego programu.

[srodtytul]Egzotyczni sojusznicy[/srodtytul]

Spokojne obchody rocznicy zapowiadają się także w Gruzji. Prezydent Saakaszwili wybiera się do Kolumbii na inaugurację nowego prezydenta Juana Manuela Santosa Calderona. – To ważna wizyta i w Gruzji nikogo nie bulwersuje fakt, że prezydenta nie będzie w kraju na rocznicę wojny – mówi „Rz” gruziński dziennikarz Georgi Dwali. – Rosja i Gruzja rywalizują o sympatie liderów w Ameryce Południowej i Kolumbia jest bardzo ważna dla Saakaszwilego – dodaje.

Tym bardziej że rządzącego po sąsiedzku zażartego wroga Kolumbii Hugo Chaveza, Saakaszwili też nie darzy sympatią. Wenezuela jest bowiem jednym z trzech państw, które na prośbę Rosji (wspartą kredytami i sprzętem wojskowym) uznały niepodległość Abchazji i Osetii Południowej.

Do tego wąskiego grona należą jeszcze Nikaragua i Nauru. Białoruś, w której Rosja pokładała duże nadzieje, do dzisiaj nie uległa jej namowom, nie chcąc przekreślać szans na poprawne stosunki z UE. – Na razie między Rosją a Gruzją nie zanosi się na skandal. Ale „na razie” to w tym przypadku bardzo ważne słowo. Bo wszystko jeszcze może się zdarzyć – mówi Dwali.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1454
Świat
Tym otruto Aleksieja Nawalnego. Czym jest toksyna żaby drzewołazowatej?
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1453
Świat
Islam w Europie, brutalna diagnoza. Europejski laicyzm przegrywa?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama